Ekspansja zagraniczna polskich firm - trzy ciekawe przykłady

 

źródło: pressglass.com


Jeszcze kilkanaście lat temu trudno było sobie wyobrazić, że polskie firmy będą kupować zakłady produkcyjne na Zachodzie. Przez długi czas to zachodnie korporacje przychodziły do Polski po tanią siłę roboczą, po tereny inwestycyjne, po dostęp do wschodnieuropejskiego rynku. Polska była miejscem, gdzie się inwestuje z zewnątrz, nie odwrotnie. Dziś ten obraz się zmienia i to zmienia się naprawdę dynamicznie.

Coraz więcej polskich przedsiębiorstw nie tylko eksportuje swoje produkty, ale wręcz przejmuje zagraniczne firmy, kupuje zakłady produkcyjne za granicą i buduje prawdziwe holdingi o międzynarodowym zasięgu. To zjawisko ma ogromne znaczenie nie tylko dla samych firm, ale i dla całej polskiej gospodarki. Warto się temu bliżej przyjrzeć, bo to historia, która zasługuje na głośne opowiedzenie.

Polskie firmy na zakupach - nowe zjawisko, realne korzyści

Przejęcia zagranicznych przedsiębiorstw przez polskie firmy to trend, który nabrał tempa w ostatnich dwóch dekadach. Na początku były to pojedyncze przypadki, odważne i trochę ryzykowne kroki. Dziś to coraz bardziej przemyślana strategia wzrostu, którą stosują firmy z różnych branż, od przemysłu ciężkiego, przez transport, po przetwórstwo spożywcze.

Co daje polskim firmom ekspansja przez przejęcia? Przede wszystkim dostęp do nowych rynków zbytu. Kupując lokalnego gracza z ugruntowaną marką i siecią dystrybucji, polska firma od razu zyskuje to, na co inaczej musiałaby pracować latami. Do tego dochodzi dostęp do know-how, do patentów, do wykwalifikowanej kadry i nowoczesnych technologii. Często też, i to jest bardzo ważne dla polskiej gospodarki. Przejęcia zagraniczne oznaczają, że zarządzanie i decyzje strategiczne pozostają w Polsce, a zyski trafiają do polskich właścicieli, zamiast wypływać za granicę.

Z perspektywy makroekonomicznej, każde udane przejęcie zagraniczne to dowód na dojrzałość polskiego kapitalizmu. To sygnał, że polskie firmy są wystarczająco silne, wystarczająco dobrze zarządzane i wystarczająco innowacyjne, żeby konkurować z zachodnimi graczami na ich własnym podwórku. A to przekłada się na prestiż Polski jako kraju, na napływ dywidend do polskich właścicieli, na wzrost zatrudnienia w rodzimych centrach zarządzania i R&D.

Przyjrzyjmy się trzem konkretnym polskim firmom, które tę ścieżkę przeszły i do dziś udowadniają, że można.

1. Press Glass - polska szklarnia, która podbija Europę i Stany

Gdyby ktoś powiedział ci dziesięć lat temu, że polska firma produkująca szyby do okien i fasad będzie miała zakłady w Chorwacji, na Litwie, w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych - pewnie byś nie uwierzył. A jednak tak właśnie wygląda rzeczywistość Press Glass, firmy z siedzibą w Konopiskach pod Częstochową.

Press Glass to dziś jeden z największych europejskich producentów szyb zespolonych, hartowanych i specjalistycznych. Firma produkuje szyby dla branży budowlanej i okiennej - zarówno standardowe szyby ciepłochronne, jak i zaawansowane produkty, takie jak szyby ognioodporne, kuloodporne, laminowane czy z drukiem cyfrowym. To nie jest prosta produkcja, to zaawansowana technologia szklarska, która wymaga precyzji, certyfikatów i nowoczesnego parku maszynowego.

Centrala i główny zakład produkcyjny mieści się w Polsce. To tutaj bije serce firmy, tu zapadają kluczowe decyzje, tu pracują inżynierowie i konstruktorzy. Polska produkcja stanowi fundament całego holdingu. Press Glass Holding SA z siedzibą w Konopiskach jest wyłącznym akcjonariuszem wszystkich spółek zależnych.

Ekspansja krok po kroku

Press Glass budował swoją zagraniczną obecność etapami. Najpierw Chorwacja. Tam powstała spółka Press Glass d.o.o., zakład w Varaždinie, który obsługuje rynki Europy Środkowej i Południowej. Chorwacja jako lokalizacja miała sens logistyczny. Dostęp do Bałkanów i Adriatyku, przy jednoczesnym zachowaniu bliskości do polskiego centrum zarządzania.



Kolejny krok to Litwa. Press Glass UAB z zakładem produkcyjnym na Litwie, który otworzył dostęp do rynków bałtyckich i skandynawskich. To strategicznie ważny region, w którym rynek budowlany dynamicznie rośnie, a zapotrzebowanie na wysokiej jakości szyby jest znaczące.

Prawdziwym skokiem jakościowym było jednak wejście na rynek brytyjski. Press Glass przejął Glass Systems Group, jedną z czołowych brytyjskich firm w branży szklarskiej, tworząc tym samym Press Glass Limited. Wielka Brytania to jeden z największych rynków budowlanych w Europie, a przejęcie lokalnego gracza ze sprawdzoną siecią klientów i dystrybucji było ruchem, który od razu dał Press Glass silną pozycję na Wyspach. Zakład na Wyspach działa pod polskim zarządem, a know-how i standardy jakości płyną wprost z Konopisk.

Zwieńczeniem ekspansji było wejście na rynek amerykański. Press Glass, Inc. to spółka działająca w Stanach Zjednoczonych, co czyni z tej częstochowskiej firmy prawdziwego gracza globalnego. Stany to rynek gigantyczny, konkurencyjny i wymagający, ale też oferujący ogromne możliwości. Szczególnie w segmencie szyb specjalistycznych i do nowoczesnego budownictwa.

Co to znaczy dla Polski?

Dla polskiej gospodarki ekspansja Press Glass to przede wszystkim tworzenie wartości dodanej na poziomie krajowym. Decyzje strategiczne, badania i rozwój, centralne funkcje zarządzania, to wszystko zostaje w Polsce. Zyski z zagranicznej działalności zasilają polskiego właściciela. Polska produkcja nie zwalnia, wręcz przeciwnie, rosnąca skala holdingu napędza inwestycje w krajowych zakładach, w nowe technologie i nowe miejsca pracy.

2. Wielton - jeden z największych producentów naczep w Europie

wielton
źródło: wielton.com.pl

Historia Wieltonu to jedna z piękniejszych historii sukcesu polskiego przemysłu ostatnich trzydziestu lat. Firma z Wielunia, niezbyt dużego miasta w województwie łódzkim, wyrosła na jednego z trzech największych producentów naczep i przyczep w całej Europie. I zrobiła to w znacznej mierze właśnie przez agresywną, ale przemyślaną ekspansję przejęciową.

Wielton powstał w 1996 roku, dosłownie rok po uruchomieniu pierwszego ciągu produkcyjnego. Firma od początku stawiała na jakość i innowacje. W 2007 roku weszła na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, co otworzyło jej drogę do pozyskiwania kapitału na kolejne inwestycje. I właśnie ten kapitał pozwolił Wieltonowi zacząć kupować europejskie ikony branży transportowej.

Ekspansja przez przejęcia - lista imponuje

Wielton nie kupował firm przypadkowych. Każde przejęcie było starannie przemyślane i wpisywało się w strategię budowania grupy opartej na silnych, lokalnych markach.

W 2015 roku Wielton przejął 75% udziałów w Langendorf - niemieckiej firmie z ponad 125-letnią historią, uznanej za jednego z czołowych europejskich producentów pojazdów specjalistycznych. Kilka lat później, w 2017 roku, Wielton zwiększył swój udział do 80%, uzyskując pełną kontrolę operacyjną nad tym niemieckim zakładem.

Rok 2015 przyniósł też kolejne przejęcie - 100% udziałów w Viberti-Cardi, włoskiej firmie z Turynu założonej jeszcze w 1922 roku. Viberti to marka z długą historią i szerokim portfolio pojazdów transportowych, która jako pierwsza w branży uzyskała certyfikat ISO 9001. W jej skład wchodzi też wyspecjalizowana marka Cardi z Werony, założona w 1919 roku, specjalizująca się w produkcji wywrotek na zamówienie.

Francja dołączyła do imperium Wieltonu przez markę Fruehauf - lidera rynku naczep we Francji z 44-procentowym udziałem w kluczowym segmencie. Wielton najpierw przejął większość udziałów, a w 2017 roku doprowadził do pełnej konsolidacji, obejmując 100% akcji Fruehauf. W ciągu roku producent z Wielunia wypuszcza pod tą marką ponad 4000 naczep.



Rok 2018 to przejęcie 75% udziałów w Lawrence David - brytyjskiej firmie z ponad 45-letnią historią, posiadającej około 9,9% udziału w rynku brytyjskim. Firma specjalizuje się w naczepach kurtynowych i furgonowych, a jej portfolio obejmuje też rozwiązania z segmentu „last mile delivery", który w erze e-commerce rośnie jak na drożdżach.

Ostatnim dużym przejęciem był zakup Guillén Group w 2021 roku. Guillén to szósty producent naczep w Hiszpanii, firma z historią sięgającą aż 1895 roku. Przejęcie dało Wieltonowi silną pozycję na iberyjskim rynku i dostęp do nowoczesnego, zautomatyzowanego zakładu produkcyjnego.

Wielton dziś: polska firma, europejska potęga

Dziś Wielton to grupa zatrudniająca ponad 3000 pracowników, w tym 300 inżynierów i konstruktorów. Produkty sprzedawane są w 35 krajach Europy, Azji i Afryki. Na drogi wyjechało już ponad 75 000 naczep i przyczep z logo Wielton i marek zależnych.

Co ważne, centrum dowodzenia całej tej europejskiej sieci pozostaje w Wieluniu. Tam zapadają decyzje strategiczne, tam mieści się zarząd, tam rozwijana jest myśl technologiczna. To polska firma, która kupuje europejskie ikony - nie odwrotnie.

Dla lokalnej społeczności i dla całego regionu łódzkiego obecność Wieltonu jako globalnego gracza to ogromna wartość. Firma jest ważnym pracodawcą, płatnikiem podatków i centrum innowacji. Ekspansja zagraniczna nie oznaczała przeniesienia miejsc pracy za granicę. Oznaczała wzrost i tworzenie nowych stanowisk w Polsce.

3. Suempol - podlaski producent łososia

Ta historia zaczyna się od garażu. W 1970 roku rodzina założycielska prowadziła mały zakład mechaniczny, z którego zyski przeznaczono na pierwszą halę produkcyjną do przetwórstwa krewetek. Głównymi odbiorcami były Holandia i Belgia - jako jeden z pierwszych zasmakował w polskich krewetkach podobno belgijski stół królewski.

Z tego garażu wyrósł Suempol - firma z Bielska Podlaskiego, która jest dziś najstarszym przetwórcą łososia wędzonego w Polsce i jednym z największych na świecie. To zdanie brzmi absurdalnie, dopóki go dobrze nie przemyślisz: polska firma z małego miasta na Podlasiu jest globalnym liderem w produkcji wędzonego łososia. To naprawdę robi wrażenie.

W 1989 roku formalnie powstaje marka Suempol i od razu obrała kurs na ekspansję przez jakość i dostęp do surowca. Bo w branży rybnej kontrola nad surowcem to absolutna podstawa, zarówno pod kątem jakości produktu końcowego, jak i ciągłości dostaw.

Budowanie sieci - od Niemiec przez Norwegię aż po Francję i Wielką Brytanię

W 2002 roku Suempol otworzył centrum logistyczne w Niemczech - Suempol Deutschland GmbH w Wismarze. To był pierwszy krok poza Polskę i co ważne, nie tylko logistyczny, ale też strategiczny. Niemcy to brama do Europy Zachodniej, a centrum w Wismarze otworzyło firmie drogę do tamtejszych sieci handlowych i dystrybutorów.

Cztery lata później, w 2006 roku, Suempol poszedł tam, skąd pochodzi jego główny surowiec - do Norwegii. Tam powstała spółka Suempol Norge AS z siedzibą w Trondheim. Dzięki tej placówce firma może monitorować pozyskiwany surowiec bezpośrednio przy źródle, kontrolując jakość od hodowli do przetwórni. To nie tylko kwestia jakości, to też budowanie relacji z dostawcami i lepsze warunki zakupu. Pełna kontrola od surowca do gotowego produktu na talerzach konsumentów.

Prawdziwym skokiem była jednak akwizycja z 2010 roku - Suempol kupił 100% udziałów w Norfisk Delikatessen, firmie z Berlina zajmującej się przetwórstwem łososia wędzonego. Dzięki fabrykom w Niemczech Suempol mógł dostarczyć łososia na rynki Europy Zachodniej w ciągu zaledwie 48 godzin. To kluczowy parametr w branży rybnej. Świeżość i szybkość dostawy to być albo nie być na zachodnioeuropejskich rynkach premium.

Trzy lata później, w 2013 roku, przyszła kolej na Francję i Wielką Brytanię. Suempol kupił 100% udziałów w Marcel-Baey - renomowanej firmie produkcyjnej z Boulogne-sur-Mer, jednego z największych portów rybnych w Europie. Podstawowym celem tej akwizycji było umocnienie pozycji w segmencie premium oraz wprowadzenie tradycyjnej technologii wędzenia na nowe rynki europejskie. Marcel-Baey to marka z tradycją, ceniona przez wymagających klientów szukających łososia najwyższej jakości wędzonego metodą tradycyjną. Dokładnie to, czego potrzebował Suempol, żeby wejść do najlepszych sklepów delikatesowych we Francji i Wielkiej Brytanii.

W 2018 roku firma zainwestowała w rozbudowę swojej głównej fabryki w Bielsku Podlaskim, dwukrotnie zwiększając moce przerobowe. Ten krok pokazuje wyraźnie, że Suempol nie przenosi produkcji za granicę - polska fabryka rośnie razem z firmą. Inwestycje zagraniczne służą dostępowi do rynków i logistyce, ale serce produkcji pozostaje w Polsce.

W 2024 roku Suempol dokonał kolejnego, tym razem brytyjskiego przejęcia. Zakupił 100% udziałów w Copernus Ltd z siedzibą w Hull, czołowym dostawcy świeżych ryb na rynku Wielkiej Brytanii. To posunięcie znacząco umacnia pozycję Suempolu na wyspach i rozszerza jego ofertę o świeże ryby, uzupełniając dotychczasowe portfolio skupione na produktach wędzonych i marynowanych.

Ostatnim na dziś rozdziałem tej historii jest przejęcie z 2025 roku. Suempol kupił belgijską firmę Van Biesen & Pieters z Sint-Gillis-Waas, specjalizującą się w przetwórstwie i dystrybucji krewetek. To symboliczny powrót do korzeni. Firma, która zaczęła od krewetek w garażu, teraz przez przejęcie belgijskiego specjalisty wraca do tego segmentu, ale już jako globalny gracz z własną siecią zakładów w kilku krajach.

Suempol i polska gospodarka

Suempol to doskonały przykład na to, że ekspansja zagraniczna nie musi oznaczać drenażu krajowego rynku pracy. Polska fabryka w Bielsku Podlaskim jest rozbudowywana, inwestycje w nowe linie produkcyjne trwają, a centrala firmy nigdzie się nie przenosi. Podlaskie przedsiębiorstwo zarządza siecią zakładów w Niemczech, Norwegii, Francji, Wielkiej Brytanii i Belgii i robi to z Polski.

Firma posiada imponujący zestaw certyfikatów: IFS Food, BRC, certyfikat BIO, MSC, ASC oraz GGN. Produkty Suempol trafiają do konsumentów na całym świecie, co generuje wpływy z eksportu do polskiej gospodarki i utwierdza renomę polskiej żywności premium na wymagających rynkach zachodnich.

Więcej polskich firm rośnie globalnie

Press Glass, Wielton i Suempol to tylko trzy przykłady. Warto wspomnieć choćby o Grupie Maspex z Wadowic, która przejęła szereg zagranicznych marek spożywczych i dziś jest jednym z liderów branży spożywczej w Europie Środkowej i Wschodniej, mając zakłady m.in. w Czechach, na Węgrzech i w Rosji. Lubella, Tymbark, Kubuś - za tymi nazwami stoi polska firma z prawdziwym globalnym rozmachem.

CD Projekt z Warszawy, twórca wiedźminowej sagi i serii Cyberpunk 2077, zbudował globalną markę w branży gier wideo, sprzedając swoje produkty na całym świecie. Choć to nie przejęcia fabryk, to ekspansja polskiej myśli twórczej, która generuje miliardy złotych przychodu i zatrudnia setki specjalistów w Polsce.

Fakro, producent okien dachowych z Nowego Sącza, zbudował sieć spółek dystrybucyjnych i produkcyjnych w kilkudziesięciu krajach, walcząc z Veluxem o pozycję lidera na globalnym rynku. To walka Dawida z Goliatem, którą Fakro prowadzi z polskiego podwórka.



Te wszystkie przykłady łączy jeden wspólny mianownik: polskie firmy przestały być wyłącznie podwykonawcami i biorcami kapitału. Coraz częściej same inwestują, przejmują i zarządzają. A to ma konkretne, wymierne korzyści dla całej polskiej gospodarki.

Po pierwsze - wpływy z zagranicy. Dywidendy, tantiemy licencyjne, wynagrodzenia dla polskich menedżerów pracujących za granicą, to wszystko wpływa do Polski i wzmacnia bilans płatniczy kraju.

Po drugie - efekt demonstracji. Każda polska firma, która z sukcesem przejmuje zagranicznego gracza, wysyła sygnał: Polska to kraj zdolnych przedsiębiorców, wartościowych partnerów biznesowych i wiarygodnych właścicieli. To wpływa na postrzeganie całego kraju jako miejsca do prowadzenia biznesu.

Po trzecie - zatrzymywanie talentów. Kiedy polskie firmy rosną i stają się globalnymi graczami, tworzą w Polsce miejsca pracy dla najlepszych menedżerów, inżynierów i specjalistów. Zamiast emigrować do zachodnich korporacji, coraz więcej Polaków może budować karierę w rodzimych firmach o globalnym zasięgu.

Po czwarte - innowacje. Przejęcia zagranicznych firm to nie tylko zakup zdolności produkcyjnych. To często dostęp do nowych technologii, patentów i sposobów myślenia, które trafiają następnie do polskich zakładów i podnoszą ich konkurencyjność.

Polska gospodarka dorasta. Polskie firmy dorasta. I choć wciąż mamy wiele do nadrobienia w porównaniu z największymi europejskimi i globalnymi graczami, kierunek jest jasny: idziemy na przód, a coraz częściej robimy to z sukcesem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz