Polscy producenci lodów

 

lody koral


Wyobraź sobie upalny lipcowy dzień. Słońce praży, asfalt się topi, a Ty stoisz przed lodówką w osiedlowym sklepie, zastanawiając się, co wybrać. Rożek, lody na patyku, a może rodzinne wiaderko na wspólny wieczór? Prawdopodobnie nawet nie zdajesz sobie sprawy, że sięgając po większość popularnych lodów w Polsce, wspierasz rodzime, często rodzinne firmy, które od dekad a czasem nawet od kilku pokoleń, produkują je tuż za rogiem, w polskich fabrykach, zatrudniając polskich pracowników i skupując surowce od polskich rolników.

To temat, który mnie osobiście zawsze fascynował. Bo o ile "Coca-Colę" czy zagraniczne lody kojarzymy z wielkimi korporacjami, o tyle mało kto wie, że polski rynek lodów jest w ogromnej mierze zdominowany przez rodzime marki. Dziś przyjrzymy się sześciu z nich - Koral, Grycan, Anita, Alex-Pol, Jogo i Mlekowita. Opowiem Ci, skąd się wzięły, gdzie mają swoje zakłady produkcyjne i dlaczego warto zwracać na to uwagę przy zakupach.

Poniżej lista wybranych polskich producentów lodów:

Koral

Zacznijmy od marki, która chyba nie wymaga przedstawiania. "Zawsze jest pora na lody Koral", to hasło reklamowe zna chyba każdy Polak, niezależnie od wieku. Ale historia stojąca za tym sloganem jest naprawdę ciekawa.

Firmę założyli w 1979 roku bracia Józef i Marian Koralowie. Co ciekawe, początkowo próbowali otworzyć lodziarnię w Nowym Sączu, ale lokalni urzędnicy uznali, że miasto ma już wystarczająco dużo punktów sprzedaży lodów i odrzucili ich wniosek. Bracia się jednak nie poddali, przenieśli się 25 kilometrów dalej, do Limanowej, gdzie założyli własny, niewielki wtedy jeszcze, zakład rzemieślniczy.

Za zaoszczędzone pieniądze oraz kredyt w wysokości 1,5 miliona marek niemieckich rozbudowali zakład w Limanowej i zakupili nowoczesne włoskie maszyny do produkcji lodów. To był moment przełomowy, który pozwolił im przekształcić mały zakład rzemieślniczy w prawdziwą potęgę.

Dziś Przedsiębiorstwo Produkcji Lodów Koral posiada zakłady produkcyjne - w Nowym Sączu, Rzeszowie oraz Limanowej, a w szczycie sezonu firma zatrudnia ponad dwa tysiące osób. To robi wrażenie, prawda? Dwa tysiące ludzi znajdujących zatrudnienie sezonowo tylko w jednej firmie, w niewielkich, południowopolskich miejscowościach, gdzie o pracę wcale nie jest łatwo.

Co ważne, Koral postawił od początku na inną strategię niż zagraniczna konkurencja. Podczas gdy międzynarodowe koncerny skupiały się na dużych, rodzinnych opakowaniach sprzedawanych w hipermarketach, Koral zdecydował się na tanie i szybko rotujące lody impulsowe, sprzedawane w małych, osiedlowych sklepach. To był strzał w dziesiątkę, dzięki temu marka dotarła do naprawdę szerokiego grona odbiorców w całej Polsce.

Skala produkcji też robi wrażenie. Firma produkuje łącznie ponad 400 różnych rodzajów lodów, a Koral kontroluje niecałe 20 procent polskiego rynku lodów. To czyni ją jednym z absolutnych liderów branży w Polsce.

Warto też wspomnieć o marce premium, którą Koral wprowadził z okazji swojego jubileuszu. W 2014 roku, z okazji 35. rocznicy istnienia firmy, z inicjatywy młodego pokolenia właścicieli powstała marka premium Bracia Koral - Lody Jak Dawniej. To pokazuje, że firma nie tylko trzyma się sprawdzonych schematów, ale też stale się rozwija i wsłuchuje w oczekiwania nowych pokoleń konsumentów.

Grycan

Jeśli Koral to potęga lodów impulsowych, to Grycan to synonim lodów premium i tradycji rodzinnej sięgającej naprawdę odległych czasów. Historia tej marki jest wręcz wzruszająca.

lody grycan

Wszystko zaczęło się jeszcze przed II wojną światową, w Buczaczu na Kresach Wschodnich, gdzie dziadek Zbigniewa Grycana, Grzegorz Grycan, wspólnie z ojcem Józefem, produkowali i sprzedawali swoje pierwsze lody. Po wojnie, w ramach repatriacji, cała rodzina osiedliła się we Wrocławiu, gdzie powstała pierwsza w powojennej Polsce lodziarnia sygnowana tym nazwiskiem, znana pod szyldem "Lody MIŚ - Weronika Grycan".

Zbigniew Grycan, wnuk założyciela, postanowił kontynuować rodzinną tradycję. Uczył się rzemiosła cukierniczego, między innymi w słynnym warszawskim hotelu Bristol, gdzie zresztą poznał swoją przyszłą żonę Elżbietę. Razem, przez kolejne dekady, zbudowali coś, co dziś nazywamy imperium lodowym.

Ciekawostką jest to, że marka przechodziła różne koleje losu. Pierwotnie działała pod nazwą "Zielona Budka", a w 2001 roku została sprzedana funduszowi inwestycyjnemu Enterprise Investors razem z zakładem produkcyjnym. Rodzina zachowała wtedy tylko jeden lokal przy ulicy Puławskiej w Warszawie. Ale to nie był koniec historii. W 2004 roku Elżbieta i Zbigniew Grycanowie wspólnie utworzyli nową markę "Grycan - Lody od pokoleń" i od tamtej pory, razem z córkami Małgorzatą i Magdaleną, prowadzą firmę.

Dziś Grycan to przede wszystkim sieć lodziarnio-kawiarni. Firma posiada ponad 150 lokali na terenie Polski, oferując lody tradycyjne, lody na bazie jogurtu oraz sorbety, a w stałej i sezonowej ofercie znajduje się ponad 60 różnych smaków. Ale to, co szczególnie mnie zaciekawiło, to sposób produkcji. Grycan celowo łączy nowoczesną technologię z pracą ręczną. Głównym składnikiem sorbetów są owoce, ręcznie obierane i krojone w podwarszawskiej fabryce w Majdanie, gdzie rocznie przetwarzane jest ponad 1500 ton owoców i bakalii. To pokazuje skalę - ponad półtora tysiąca ton owoców rocznie obrabianych ręcznie w jednym zakładzie to naprawdę imponująca liczba.

Sama fabryka w Majdanie pod Warszawą to serce operacyjne marki. To tam łączone są tradycyjne metody rzemieślnicze z nowoczesnymi rozwiązaniami technologicznymi, a firma zatrudnia ludzi zarówno przy produkcji, jak i w sieci lodziarnio-kawiarni oraz pracowniach cukierniczych. Grycan to więc nie tylko fabryka, ale cały ekosystem miejsc pracy, od produkcji, przez logistykę, po bezpośrednią obsługę klienta w lodziarniach rozsianych po całej Polsce.


Anita

O ile Koral i Grycan są markami rozpoznawalnymi z nazwy, o tyle Anita to przykład firmy, która działa nieco bardziej "w tle", choć jej skala produkcji wcale nie jest mała. Wręcz przeciwnie.

Przedsiębiorstwo Produkcji Chłodniczej i Przetwórstwa Rolno-Spożywczego ANITA, założone przez Grzegorza Mordalskiego w Działoszynie, powstało w 1993 roku. Początkowo firma produkowała lody przemysłowe, a od 1998 roku rozszerzyła działalność o mrożone wyroby kulinarne, czyli między innymi znane wszystkim pierogi, pyzy czy uszka.

To, co robi z Anity naprawdę interesujący przypadek, to fakt, że firma w dużej mierze działa jako producent kontraktowy dla największych sieci handlowych w Polsce. Zakład wytwarza produkty pod własnymi markami - "Anita", "Cafe Morani" oraz "Pyza Polska", ale też pod wieloma markami własnymi sieci handlowych, takich jak Auchan, Carrefour, Kaufland, Netto, PoloMarket czy Tesco. Innymi słowy jeśli kiedykolwiek kupiłeś lody pod marką własną dużego dyskontu, całkiem możliwe, że wyprodukowała je właśnie Anita w swoim zakładzie w Działoszynie, w województwie łódzkim.

To pokazuje ciekawy mechanizm funkcjonowania polskiego przemysłu spożywczego. Wiele produktów, które kojarzymy z zagranicznymi lub "sieciowymi" markami, tak naprawdę powstaje w polskich fabrykach, u polskich producentów. Anita jest tego świetnym przykładem.


Alex-Pol

Kolejna firma na naszej liście to Alex-Pol - producent, który zaczynał bardzo skromnie, ale z czasem urósł do rangi jednego z ważniejszych graczy na polskim rynku mrożonek i lodów.

W 1999 roku, w niewielkim zakładzie w Turowie, rozpoczęto produkcję lodów z przeznaczeniem na rynek regionalny. Popyt na te lody szybko przerósł najśmielsze oczekiwania właścicieli, co skłoniło firmę do dalszego rozwoju.

Prawdziwie ciekawym momentem w historii firmy było jednak przejęcie legendarnej marki. W lipcu 2010 roku do Alex-Pol dołączył nowy zakład - oddział w Częstochowie, który wcześniej działał jako "Śnieżka" Chłodnia w Częstochowie SA i był producentem kultowych lodów "Śnieżka", na których wychowały się całe pokolenia Polaków. To właśnie dzięki temu przejęciu Alex-Pol może dziś pochwalić się, że nadal produkuje te legendarne, znane z dzieciństwa wielu z nas lody w charakterystycznym wafelku.

Dziś firma ma swoją siedzibę w Turowie koło Częstochowy i oferuje szeroki asortyment. Nie tylko lody, ale też mrożone warzywa, owoce oraz gotowe dania. Jakość i bezpieczeństwo produkowanej żywności gwarantuje wdrożony w firmie system BRC, co pokazuje, że mimo relatywnie skromnych początków, Alex-Pol działa dziś na europejskim poziomie standardów jakościowych.

To dobry przykład tego, jak lokalny, regionalny biznes może z czasem urosnąć do skali ogólnopolskiej, przejmując po drodze marki o dużej wartości sentymentalnej dla milionów konsumentów. Dla mieszkańców Turowa i okolic Częstochowy to też oznacza stabilne miejsca pracy w regionie, który jak wiele mniejszych ośrodków w Polsce, korzysta na obecności dużych, przemysłowych zakładów produkcyjnych.


Jogo

Jogo to marka nieco inna od pozostałych, bo lody nie są tu głównym, a jednym z wielu produktów w szerokim portfolio mleczarskim. Ale ich rozpoznawalność szczególnie wśród najmłodszych, jest ogromna.

Firma wywodzi się z Łódzkiej Spółdzielni Mleczarskiej, która ma naprawdę długą historię. Jogo to ponad 85 lat tradycji w produkcji galanterii mlecznej, co czyni ją jedną ze starszych firm mleczarskich w Polsce. Sama marka Jogo w obecnej formie funkcjonuje od 2005 roku, dostarczając konsumentom produkty mleczarskie najwyższej jakości.

Produkcja lodów na dużą skalę ruszyła stosunkowo niedawno, bo dopiero na początku poprzedniej dekady. W latach 2010-2011 spółdzielnia zainwestowała około 6 milionów złotych w nowoczesną lodziarnię, a od lutego 2011 roku ruszyła produkcja lodów na patyku oraz typu sandwich na dużą skalę. To pokazuje, że nawet firmy z długą tradycją mleczarską potrafią odważnie inwestować w nowe kierunki rozwoju, gdy dostrzegą potencjał rynkowy.

Flagowym produktem lodowym Jogo są oczywiście lody Bambino - marka, którą zna chyba każdy, kto miał kiedyś dzieciństwo w Polsce. Lody Bambino, bez zbędnych dodatków, stały się jednym z sercowych produktów marki, idealnym na deser i orzeźwienie w gorące dni.

Co istotne z punktu widzenia gospodarczego, w 2023 roku doszło do ważnej zmiany właścicielskiej. W połowie 2023 roku Łódzka Spółdzielnia Mleczarska dołączyła do rodziny SM Mlekpol, czyli kolejnej dużej, polskiej grupy mleczarskiej. To pokazuje, jak konsoliduje się polski rynek mleczarski - mniejsze, regionalne spółdzielnie łączą siły z większymi graczami, zachowując jednocześnie swoje lokalne marki i tożsamość produktową. Dla konsumentów oznacza to, że ukochane od dziecka lody Bambino wciąż są produkowane, choć teraz w ramach większej, silniejszej organizacyjnie struktury.

Warto podkreślić, że Jogo, jako spółdzielnia mleczarska, opiera swoją produkcję na mleku od polskich rolników - lody Bambino wytwarzane są ze śmietanki pochodzącej z mleka od polskich krów. To kolejny dowód na to, że kupując tego typu produkty, wspieramy nie tylko sam zakład produkcyjny, ale też całą sieć lokalnych gospodarstw rolnych dostarczających surowiec.

Mlekowita

Na koniec zostawiłem sobie firmę, która może zaskoczyć niejedną osobę jako producent lodów, bo Mlekovita kojarzy się przede wszystkim z serami, masłem i produktami mlecznymi. A jednak to również jeden z ważniejszych graczy na rynku lodów w Polsce, przynajmniej w swoim regionie.

Historia tej spółdzielni sięga naprawdę odległych czasów. Zakład w Wysokiem Mazowieckiem powstał już w 1928 roku i zatrudniał wówczas około 30 osób, zajmując się wyłącznie produkcją serów i masła. Po wojnie firma przechodziła kolejne transformacje. W 1950 roku powołano Powiatowy Zakład Mleczarski, który oprócz masła i serów wytwarzał również śmietanę, twarogi i lody, a w 1957 roku utworzono Okręgową Spółdzielnię Mleczarską. Co ciekawe, lody pojawiły się więc w ofercie firmy już w latach 50. ubiegłego wieku, to naprawdę odległa historia, o której mało kto pamięta.

Skala, jaką osiągnęła dziś Mlekovita, jest imponująca. To już nie mały, powiatowy zakład, ale jeden z najważniejszych producentów wyrobów mleczarskich w Polsce, uznawany za lidera w branży, a według własnych deklaracji firmy - lider branży mleczarskiej w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Jeśli chodzi konkretnie o segment lodowy, Mlekovita pozycjonuje się jako regionalny lider. Firma określa się jako jedyny na Podlasiu producent lodów na skalę przemysłową, oferując łącznie 24 warianty lodów, od tradycyjnej kostki, przez rożek 120 ml, po rodzinne porcje 1 i 5 litrów. To pokazuje, że mimo iż lody nie są głównym filarem działalności spółdzielni, firma podchodzi do tego segmentu bardzo poważnie, regularnie poszerzając asortyment o nowe warianty smakowe.

Co istotne, jakość surowca ma tu kluczowe znaczenie. Głównym składnikiem lodów produkowanych przez Mlekovitę jest wysokiej jakości śmietanka, oparta wyłącznie na naturalnym tłuszczu mlecznym. Biorąc pod uwagę, że firma jest przede wszystkim potentatem mleczarskim, ma naturalny dostęp do najwyższej jakości surowca mlecznego, co bezpośrednio przekłada się na jakość produkowanych lodów.

Skala zatrudnienia i wpływu na lokalną gospodarkę Podlasia jest tu ogromna - spółdzielnia zatrudnia około 2200 osób, a swój surowiec pozyskuje od tysięcy rolniczych dostawców z regionu. To pokazuje, że Mlekovita to nie tylko produkcja lodów czy serów, to filar gospodarczy dla całego Podlasia, dający pracę tysiącom osób i stabilny zbyt dla lokalnych rolników.

Co łączy tych sześciu producentów?

Patrząc na te sześć firm - Koral, Grycan, Anita, Alex-Pol, Jogo i Mlekowita, trudno nie zauważyć pewnego wspólnego mianownika. Wszystkie zaczynały skromnie: od małego zakładu rzemieślniczego, lokalnej spółdzielni albo rodzinnego biznesu. Żadna z nich nie powstała jako wielka korporacja z dnia na dzień. Wszystkie musiały przejść długą drogę, inwestując stopniowo w rozwój, nowe technologie i rozszerzanie asortymentu.

To, co jeszcze bardziej rzuca się w oczy, to lokalizacja tych zakładów. Nie znajdziemy ich w Warszawie czy innych wielkich metropoliach, tylko w mniejszych miejscowościach - Limanowa, Nowy Sącz, Rzeszów, Działoszyn, Turów, Wysokie Mazowieckie. To pokazuje, jak duże znaczenie mają tego typu zakłady dla lokalnych rynków pracy. W miejscowościach, gdzie często brakuje dużych pracodawców, fabryka lodów czy zakład mleczarski potrafi być jednym z filarów lokalnej gospodarki, dając zatrudnienie tysiącom mieszkańców regionu.

Drugi wspólny mianownik to opieranie produkcji na polskich surowcach - mleku, śmietance, owocach pozyskiwanych od polskich rolników i hodowców. To zamyka pewien łańcuch wartości w granicach kraju: polski rolnik dostarcza surowiec, polska fabryka go przetwarza, polscy pracownicy go produkują i pakują, a produkt trafia na polskie i coraz częściej także zagraniczne półki sklepowe.

Podsumowanie

Polski rynek lodów to fascynujący przykład tego, jak lokalne, często rodzinne biznesy potrafią z czasem urosnąć do rangi liczących się graczy, nie tracąc przy tym swojego charakteru i korzeni. Koral z Limanowej, Grycan z tradycją sięgającą przedwojennego Buczacza, Anita z Działoszyna działająca w cieniu wielkich sieci handlowych, Alex-Pol, który przejął kultową Śnieżkę, Jogo ze swoimi legendarnymi lodami Bambino oraz potężna Mlekovita z Podlasia, to tylko sześć przykładów spośród wielu polskich producentów lodów.

Każda z tych firm to nie tylko historia biznesowego sukcesu, ale też realny wpływ na lokalną gospodarkę. Tysiące miejsc pracy, zamówienia dla polskich rolników, inwestycje w regionach, które bez tych zakładów wyglądałyby zupełnie inaczej. Dlatego następnym razem, gdy będziesz stał przed lodówką w sklepie, zastanawiając się, jakie lody wybrać na ten upalny dzień, może warto zerknąć na etykietę i sprawdzić, skąd pochodzi Twój ulubiony smak. Może okazać się, że to nie tylko pyszny deser, ale też mały gest wsparcia dla polskiej gospodarki.


Największy producent regałów metalowych w Europie - Metalkas

 

regał metalowy metalkas

Szukałem regału metalowego do piwnicy. Zwyczajna sprawa, prawda? Trochę narzędzi, stare słoiki po ogórkach, narzędzia, sprzęt narciarski wyciągany raz w roku - klasyka polskiej piwnicy. Wszedłem do internetu z myślą, że kupię coś pierwszego z brzegu, byle się nie rozleciało po pół roku. I tu zaczyna się cała historia, bo zamiast wpaść na kolejny sklep z regałami "no name" prosto z Chin, trafiłem na polską markę Metalkas. Kupiłem solidną szafę metalową za 189 zł (wielkość 180x160x60, także niemałą). I szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że przy okazji odkryję firmę, która jest największym producentem regałów metalowych w całej Europie. Serio, w całej Europie, nie w Polsce. Postanowiłem więc pociągnąć temat głębiej, bo im więcej czytałem, tym bardziej byłem zaskoczony skalą tego biznesu.

W tym artykule opowiem przede wszystkim o firmie, która stoi za tym regałem, jej historii sięgającej lat 50., mocach produkcyjnych, zakładach w Bydgoszczy i o tym, jak polski producent radzi sobie na rynku zdominowanym przez tanią azjatycką konkurencję. Bo to akurat jest historia, którą warto znać, jeśli zależy Wam na tym, żeby Wasze pieniądze zostawały w polskiej gospodarce.

Kim jest Metalkas? Polska firma, o której powinniście wiedzieć więcej

Metalkas to nie jest jakiś nowy gracz na rynku, który pojawił się znikąd i zaczął sprzedawać regały przez internet. To firma z ponad 65-letnią tradycją, rodzinna spółka produkcyjna działająca w oparciu o polski kapitał. Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na oficjalnej stronie firmy, jest to intensywnie rozwijająca się rodzinna spółka produkcyjna z polskim kapitałem, a doświadczenie i wiedza przekazywane z pokolenia na pokolenie doprowadziły ją do ugruntowanej pozycji na rynku międzynarodowym oraz uznania wśród klientów.

To akurat robi wrażenie samo w sobie. W czasach, kiedy większość znanych nam marek zmienia właścicieli co kilka lat, ta firma funkcjonuje od dziesięcioleci w rękach jednej rodziny. Historia zaczęła się naprawdę skromnie. Zgodnie z danymi firmy początki sięgają 1957 roku, kiedy powstała kasetka metalowa z podwójnym dnem. Proste, ale przemyślane rozwiązanie do przechowywania wartościowych rzeczy. Od tamtej pory minęło niemal siedem dekad, a firma z małego wytwórcy kasetek przekształciła się w potentata produkcyjnego.

I nie mówię tu o marketingowej przesadzie. Firma podaje wprost, że na przestrzeni lat w jej zakładach powstały dziesiątki milionów regałów, innych mebli metalowych, drabin oraz sejfów. Dziesiątki milionów, to liczba, która robi wrażenie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że mówimy o produktach wytwarzanych głównie w jednym mieście, w jednym kraju.

regał metalowy


Bydgoszcz jako serce produkcji - moce fabryczne, które robią wrażenie

Skoro już wiemy, że to nie jest firma z importu, tylko realny polski producent, warto zapytać: gdzie to wszystko faktycznie powstaje? Odpowiedź brzmi - w Bydgoszczy. To właśnie tam, w województwie kujawsko-pomorskim, znajduje się serce produkcyjne Metalkas.

Skala tej produkcji jest naprawdę imponująca. Według danych firmy, rozwój i utrzymanie najwyższej jakości produktów możliwe jest dzięki trzem nowoczesnym parkom maszynowym zlokalizowanym na terenie Bydgoszczy, a tereny zakładu obejmują w sumie ponad 42 tysiące metrów kwadratowych. Dla porównania, to powierzchnia porównywalna z kilkoma dużymi halami targowymi postawionymi obok siebie. To nie jest mała manufaktura gdzieś na zapleczu, tylko realny kompleks przemysłowy.

A za tą powierzchnią stoją ludzie. Firma zatrudnia ponad 500 pracowników. Pięćset osób w jednym mieście, pracujących przy produkcji regałów, mebli metalowych, sejfów i drabin, to konkretne miejsca pracy dla polskich rodzin, konkretne pensje wydawane potem w lokalnych sklepach, konkretny wkład w budżet gminy i regionu poprzez podatki. Kiedy kupujemy regał od takiej firmy, nie wspieramy anonimowej fabryki gdzieś na drugim końcu świata, tylko realnie zasilamy lokalną gospodarkę, konkretne rodziny w Bydgoszczy i okolicach.

Co ciekawe, firma nie spoczywa na laurach mimo tak długiej historii. Deklaruje, że stale inwestuje w rozwój wszystkich zakładów produkcyjnych, wdraża nowoczesne technologie i współpracuje z instytucjami naukowymi oraz laboratoriami badawczymi przy opracowywaniu nowych rozwiązań. To pokazuje, że mimo statusu lidera, firma cały czas trzyma rękę na pulsie, zamiast po prostu żyć z wypracowanej przez lata renomy.


Największy producent regałów metalowych w Europie - to nie jest przesada

Tytuł tego artykułu może brzmieć jak typowy marketingowy chwyt, ale w tym przypadku ma pokrycie w faktach. Firma na swojej stronie internetowej opisuje się wprost jako największego producenta regałów metalowych w Europie, czołowego producenta drabin w Polsce oraz jednego z największych krajowych producentów mebli metalowych i sejfów.

Zastanówmy się przez chwilę, co to właściwie oznacza. Europa to nie jest mały rynek, to kontynent z dziesiątkami krajów, setkami producentów mebli i akcesoriów metalowych, od Niemiec przez Włochy po kraje skandynawskie, gdzie przemysł metalowy ma długą tradycję. Bycie liderem na takim rynku to nie jest coś, co przychodzi łatwo. Wymaga to lat inwestycji w park maszynowy, w logistykę, w relacje z dostawcami surowca, a przede wszystkim w zaufanie klientów. Zarówno tych indywidualnych kupujących pojedynczy regał do piwnicy, jak i dużych firm zamawiających wyposażenie magazynów hurtowo.

Skala eksportu też robi wrażenie. Firma podaje, że swoje wyroby dostarcza do 30 krajów na świecie, stale rozwijając zarówno ofertę, jak i współpracę lokalną oraz zagraniczną. Trzydzieści krajów to naprawdę szeroki zasięg. Oznacza to, że polskie regały metalowe z Bydgoszczy trafiają nie tylko na polski rynek, ale też stoją w magazynach, garażach, biurach i piwnicach w wielu innych zakątkach Europy i świata. To jest właśnie ten moment, w którym można śmiało powiedzieć: polski produkt podbija zagraniczne rynki, a nie odwrotnie.

regał metalowy firmy metalkas


Co jeszcze produkuje Metalkas? Nie tylko regały

Kiedy szukałem regału do piwnicy, myślałem, że trafiam na firmę specjalizującą się wyłącznie w regałach. Okazało się, że to spore uproszczenie. Metalkas ma znacznie szerszy asortyment, a regały to tylko jeden z filarów działalności.

Meble metalowe do domu, biura i warsztatu

Oprócz klasycznych regałów magazynowych, garażowych czy do spiżarni, firma produkuje całą gamę mebli metalowych. Mowa tu o szafach biurowych na dokumenty, szafach kartotekowych i aktowych, ale też o meblach socjalnych - szafkach do szatni, szafkach BHP, szafach gospodarczych czy skrytkowych, które można spotkać w zakładach pracy, szkołach czy przedszkolach. Do tego dochodzą meble warsztatowe - stoły warsztatowe, szafki narzędziowe, tablice perforowane do organizacji narzędzi. To pokazuje, że produkcja nie ogranicza się do rynku konsumenckiego, ale obejmuje też segment B2B, czyli wyposażenie dla firm, zakładów produkcyjnych i instytucji.

Sejfy i zabezpieczenia - od kasetki po luksusowe produkty

Pamiętacie, że firma zaczynała w 1957 roku od kasetki metalowej z podwójnym dnem? Ten segment działalności rozwinął się przez lata w poważną ofertę sejfów. Od prostych kasetek na pieniądze, przez sejfy domowe i biurowe, aż po certyfikowane sejfy klas odporności na włamanie i ogień. W ofercie znajdziemy też szafy i sejfy na broń, co jest o tyle istotne, że tego typu produkty podlegają ścisłym normom bezpieczeństwa i wymagają specjalistycznej wiedzy produkcyjnej.

Co ciekawe, firma poszła też w stronę segmentu premium. Powstała marka Grzenia - linia luksusowych sejfów, gdzie klient może samodzielnie zaprojektować swój produkt przy pomocy konfiguratora. To pokazuje, że firma nie boi się wychodzić poza tradycyjny, praktyczny segment i celować też w klientów szukających produktów designerskich, wysokiej klasy.

Drabiny aluminiowe pod marką Bayersystem

Kolejnym filarem działalności są drabiny aluminiowe, produkowane pod marką Bayersystem, która powstała na bazie wieloletniego doświadczenia spółki Metalkas i działa na rynku od ponad 15 lat. Oferta obejmuje zarówno proste drabiny domowe kilkustopniowe, jak i profesjonalne drabiny przemysłowe wielometrowe, spełniające normę europejską EN-131 i posiadające certyfikaty TÜV. To pokazuje, że firma nie ogranicza się do produktów "budżetowych", ale celuje też w segment profesjonalny, gdzie liczy się certyfikacja i bezpieczeństwo pracy na wysokości.

Do tego dochodzi jeszcze marka Hillagi - najmłodsza w portfolio, skupiona na prostszych, bardziej przystępnych cenowo drabinach domowych. Widać więc wyraźną strategię: firma nie sprzedaje wszystkiego pod jedną nazwą, tylko buduje portfolio kilku marek, z których każda celuje w inny segment rynku i inną grupę klientów.



Jak Metalkas radzi sobie z azjatycką konkurencją?

To pytanie, które chyba najbardziej mnie nurtowało, kiedy zacząłem drążyć temat. Bo przecież rynek regałów metalowych, podobnie jak większość rynków produktów masowych, jest dziś zalany tanimi towarami z Azji, głównie z Chin. Sklepy internetowe i platformy zakupowe uginają się od regałów za grosze, sprowadzanych kontenerami, sprzedawanych pod dziesiątkami różnych szyldów, ale często pochodzących z tej samej fabryki.

Jak w takich warunkach polska firma może być liderem na europejskim rynku regałów metalowych? Analizując dostępne informacje i patrząc na strategię firmy, można wskazać kilka konkretnych czynników, które prawdopodobnie o tym decydują.

Po pierwsze - jakość i certyfikacja. Firma podkreśla, że stosuje kilkuetapowy system kontroli procesu produkcji i inwestuje w najnowocześniejsze technologie. Na stronie sklepu widnieje też informacja o certyfikowanych produktach oraz ocena klientów na poziomie 4,8 na 5. W przypadku regałów metalowych czy drabin, na których stoją ludzie lub przechowywany jest ciężki sprzęt, jakość wykonania nie jest kwestią kosmetyczną, to kwestia bezpieczeństwa. Tania konkurencja z Azji często oszczędza właśnie na grubości blachy, jakości spawów czy powłoce antykorozyjnej, co widać po pierwszym roku użytkowania. Klient, który raz sparzy się na tanim regale, który się wygina pod obciążeniem, zwykle następnym razem szuka czegoś sprawdzonego.

Po drugie - logistyka i czas dostawy. Produkcja zlokalizowana w Polsce, konkretnie w Bydgoszczy, oznacza znacznie krótszy łańcuch dostaw niż w przypadku towaru płynącego statkiem z Azji tygodniami, a czasem miesiącami. To duża przewaga, zwłaszcza dla klientów biznesowych, którzy potrzebują szybko wyposażyć magazyn czy zakład pracy, oraz dla firm handlowych, które nie chcą zamrażać kapitału w towarze czekającym na statek.

Po trzecie - elastyczność i zamówienia indywidualne. Firma oferuje możliwość zamówień indywidualnych oraz współpracy przy zakupach hurtowych, co pozwala dopasować się do potrzeb konkretnego klienta biznesowego. Czegoś, czego duzi azjatyccy producenci masowi zwykle nie oferują na małą skalę.

Po czwarte - skala produkcji, która obniża koszty. Trzy parki maszynowe, ponad 42 tysiące metrów kwadratowych powierzchni zakładów i ponad 500 pracowników to skala, która pozwala firmie konkurować cenowo, mimo produkcji w Polsce, gdzie koszty pracy są wyższe niż w Azji. Bez takiej skali trudno byłoby oferować regał metalowy w cenie porównywalnej z importowanym odpowiednikiem, a jednak zachowującej znacznie wyższą jakość wykonania.

Po piąte - zaufanie budowane latami i eksport. Trudno w kilka lat zbudować markę, która eksportuje do 30 krajów. To efekt dekad pracy, budowania relacji z dystrybutorami, uczestnictwa w targach branżowych i stałego doskonalenia produktu. Marka, która istnieje od 1957 roku, ma po prostu inny rodzaj wiarygodności niż anonimowa fabryka bez historii, sprzedająca pod zmieniającymi się nazwami.

W tym wywiadzie właściciel firmy ciekawie to wszystko tłumaczy:


Warto też zauważyć, że coraz więcej polskich konsumentów i firm świadomie wybiera produkty krajowe, kierując się nie tylko jakością, ale i chęcią wspierania lokalnej gospodarki. W czasach, gdy tematy takie jak niezależność łańcuchów dostaw czy bezpieczeństwo gospodarcze stały się bardzo aktualne, posiadanie w Polsce dużego, sprawnego producenta w tak podstawowej branży jak wyposażenie magazynowe i metalowe to spory atut.

Dlaczego warto zwracać uwagę na to, co kupujemy

Wracając do mojego regału za 189 zł - to była z pozoru drobna, codzienna decyzja zakupowa. Ale te drobne decyzje, mnożone przez tysiące klientów miesięcznie, mają realne przełożenie na to, czy w Polsce utrzymują się miejsca pracy w przemyśle, czy pieniądze zostają w krajowej gospodarce, czy dana branża w ogóle ma szansę się rozwijać, zamiast być całkowicie zdominowana przez import.

Firma zatrudniająca ponad 500 osób w jednym mieście, produkująca od blisko 70 lat, eksportująca do 30 krajów i posiadająca status największego producenta regałów metalowych w Europie, to nie jest byle jaki gracz. To realny dowód na to, że polski przemysł metalowy potrafi konkurować na europejskim, a nawet globalnym poziomie, nie tylko ceną, ale i jakością oraz skalą.

Oczywiście, nikt nie musi robić z zakupu regału do piwnicy kwestii patriotycznej. Ale skoro i tak trzeba coś kupić, a ceny są zbliżone, to chyba warto wiedzieć, że za marką Metalkas stoi konkretna fabryka w Bydgoszczy, konkretni ludzie przy maszynach i konkretna, kilkudziesięcioletnia historia, a nie anonimowy kontener płynący przez pół świata. Dla mnie ta świadomość zmieniła sposób patrzenia na z pozoru banalny zakup, a mój regał stoi w piwnicy równo, solidnie i bez śladu rdzy, więc chyba mogę powiedzieć, że wyszedłem na tym podwójnie dobrze.