Polscy producenci herbaty

 

herbata

Kiedy myślisz o herbacie, pewnie pierwsza przychodzi Ci do głowy Chiny, Indie, może Sri Lanka. Ale czy wiesz, że Polska od dekad jest jednym z największych graczy na europejskim rynku herbacianym? Tak, dobrze czytasz. Nasz kraj nie tylko importuje i pije herbatę w ogromnych ilościach, ale przede wszystkim ją produkuje, pakuje, miesza i eksportuje na cały świat. I robi to naprawdę dobrze.

W tym artykule zajmiemy się polskimi producentami herbaty - firmami, które zbudowały potęgę od podstaw, często zaczynając od zera w trudnych czasach transformacji gospodarczej. Poznasz ich historię, dowiemy się, jak działają ich zakłady produkcyjne i dlaczego Polska jest dziś w ścisłej czołówce światowych producentów herbaty.


Herbata w Polsce - krótka historia miłości w kubku

Zanim przejdziemy do konkretnych firm, warto zrozumieć, skąd w ogóle wzięła się polska pasja do herbaty. Polska ma bardzo długą tradycję picia tego napoju. Herbata dotarła do nas już w XVII wieku, a w czasach PRL-u była jednym z niewielu łatwo dostępnych "luksusów". Każdy pamięta szklanki w metalowych koszyczkach, mocną czarną herbatę z samowara albo te charakterystyczne torebki Yunan czy Madras.

Po transformacji w 1989 roku rynek herbaciarski eksplodował. Polacy zaczęli odkrywać coraz więcej smaków, rodzajów i marek. A polskie firmy, zamiast się poddać zagranicznej konkurencji, wzięły sprawy w swoje ręce i zbudowały przemysł, który dziś robi wrażenie na całym świecie.

Co ciekawe, Polska nie uprawia herbaty - klimat po prostu na to nie pozwala. Ale to nie przeszkadza nam być potęgą w jej produkcji. Jak to możliwe? Otóż polskie firmy importują surowce z całego świata - z Chin, Indii, Cejlonu, Kenii, Brazylii, a następnie mieszają, pakują i przetwarzają je w nowoczesnych zakładach produkcyjnych na terenie naszego kraju. To właśnie ten etap - produkcja, blending, pakowanie, generuje ogromną wartość dodaną i sprawia, że polskie marki herbaciane są rozpoznawalne na rynkach od Europy po Azję.


Polskie firmy, które tworzą historię herbaty

Mokate - gigant z Ustronia

Jeśli masz wśród znajomych kogoś z Śląska Cieszyńskiego, pewnie słyszałeś o Mokate. Ta firma to absolutna legenda polskiego przemysłu spożywczego. Założona w 1990 roku przez Kazimierza Mokrysza, firma z małego zakładu w Ustroniu wyrosła na jedną z największych firm herbaciarskich w Europie.

mokate minutka


Mokate produkuje herbatę pod wieloma markami, a jej zakłady produkcyjne zlokalizowane w Ustroniu to prawdziwe centrum innowacji. Firma zatrudnia tysiące pracowników i eksportuje swoje produkty do ponad 70 krajów na świecie. Co ważne, całość produkcji odbywa się na terenie Polski, od mieszania składników, przez pakowanie, aż po dystrybucję.



Mokate znane jest nie tylko z klasycznych herbat, ale też z herbat owocowych, ziołowych i funkcjonalnych. Firma inwestuje ogromne środki w badania i rozwój, tworząc ciągle nowe receptury i produkty dopasowane do zmieniających się gustów konsumentów na całym świecie. To właśnie dzięki takim firmom jak Mokate Polska może śmiało mówić o sobie jako o europejskim centrum produkcji herbaty.


Herbapol - tradycja i nowoczesność w jednym

Herbapol to marka, którą zna praktycznie każdy Polak. To jeden z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich producentów ziół i herbat. Historia firmy sięga jeszcze czasów PRL-u, kiedy to jako państwowe przedsiębiorstwo zbierała i przetwarzała polskie zioła.

Dziś Herbapol to kilka niezależnych spółek działających pod wspólnym szyldem, z których największe to Herbapol Lublin, Herbapol Wrocław, Herbapol Poznań i Herbapol Kraków. Każda z nich ma własne zakłady produkcyjne i specjalizuje się w nieco innych produktach, choć wszystkie łączy wspólna misja - dostarczanie Polakom i nie tylko wysokiej jakości herbat i ziół.

Herbapol Lublin jest szczególnie ceniony za swoje herbaty owocowe i ziołowe, produkowane z surowców zbieranych w Polsce i importowanych z całego świata. Zakład produkcyjny w Lublinie to nowoczesne centrum, gdzie każdego dnia produkowane są miliony torebek herbaty. Firma kładzie duży nacisk na jakość surowców i kontrolę procesu produkcji.

herbata Herbapol Lublin
Herbapol to też duży pracodawca. Firmy z tej grupy zatrudniają łącznie kilka tysięcy osób i mają ogromny wpływ na lokalne rynki pracy w Lublinie, Wrocławiu, Poznaniu i Krakowie. Ich produkty trafiają nie tylko na polskie sklepowe półki, ale też do wielu krajów Europy i poza nią.


Malwa Tea - z miłości do natury, przez 30 lat

Malwa Tea to kolejna polska firma, której historia pokazuje, że polska przedsiębiorczość to nie frazes. To nowoczesna firma rodzinna z ponad 30-letnią tradycją i w 100% polskim kapitałem, która wyrobiła sobie mocną pozycję w czołówce krajowych producentów herbaty. Zacznijmy od tego, co wyróżnia Malwę na tle konkurencji - tu nie chodzi tylko o biznes, ale o prawdziwą pasję do natury i dbałość o każdy szczegół receptury.

Malwa specjalizuje się w produkcji unikalnych herbat owocowych, ziołowych i różnego rodzaju mieszanek suszy owocowo-ziołowych. Jej produkty charakteryzują się oryginalnym składem surowców, dzięki któremu po zaparzeniu powstaje niepowtarzalny smak i aromat, coś, czego nie osiągniesz zamawiając taniej na lewo i prawo. Surowce pochodzą zarówno z kontrolowanych krajowych plantacji, jak i z importu z najlepszych ogrodów herbacianych na świecie. Firma stawia im najwyższe wymagania jakościowe. Każda partia jest dokładnie weryfikowana, zanim trafi na linię produkcyjną.

Zakład produkcyjny Malwy to efekt długoletnich inwestycji. Od 2008 roku nowe hale i nowoczesny park maszynowy pozwoliły firmie znacząco zwiększyć moce produkcyjne. To przełożyło się też na wzrost eksportu, który stanowi ważną część sprzedaży marki, bo Malwa jest dziś rozpoznawalną marką nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Co ciekawe, firma nie spoczywa na laurach i zapowiada dalsze inwestycje w innowacyjne rozwiązania produkcyjne. W ofercie znajdziesz tu herbaty owocowe, ziołowe, zielone, czarne, czerwone, pu-erh, a nawet yerba mate - naprawdę trudno nie znaleźć czegoś dla siebie.


Bastek Coffee & Tea - precyzja, technologia i smak w jednym

Bastek Coffee & Tea to firma, która podchodzi do produkcji herbaty z niezwykłą systematycznością i dbałością o każdy etap procesu. Jej model działania to połączenie tradycyjnej receptury z nowoczesną, wydajną technologią, i to widać w efektach końcowych na każdej półce, na którą trafiają produkty tej marki.

Co wyróżnia Bastek spośród innych polskich producentów? Przede wszystkim kompleksowe podejście do jakości już od momentu przyjęcia surowca. Każda dostawa herbaty, owoców czy innych składników przechodzi dokładną analizę organoleptyczną, sprawdzana jest zawartość ciał obcych oraz zgodność ze specyfikacją zamówienia. W zakładzie Bastek działa też dedykowane laboratorium, w którym eksperci nie tylko testują surowce, ale też tworzą nowe kompozycje smakowe dopasowane do gustu klientów. To właśnie stamtąd wychodzą unikalne mieszanki, które trafiają później do sprzedaży.

Park maszynowy Bastka opiera się na niezawodnej, wydajnej technologii, co gwarantuje powtarzalność i jakość produkcji. Firma wytwarza herbaty sypane w opakowaniach foliowych i kartonikach, herbaty porcjowane w saszetki jedno- i dwukomorowe z przywieszkami, a także herbaty w kopertach termozgrzewalnych. Do tego dochodzi własny dział projektowania opakowań, który we współpracy z polskimi drukarniami offsetowymi i fleksograficznymi tworzy produkty o naprawdę wysokiej jakości wizualnej. Bastek to przykład firmy, która rozumie, że herbata to nie tylko smak.


Mniejsze polskie marki

Obok gigantów na polskim rynku herbaty działają też mniejsze, ale nie mniej ciekawe firmy. Warto wspomnieć też o mniejszych regionalnych producentach i przetwórniach, które działają lokalnie, często specjalizując się w ziołach zbieranych w Polsce - rumianku, melisie, miętę, lipę czy dziurawcu. Firmy takie jak Bifix, Celmar, Kawon-Hurt, Dary Natury czy Celiko to doskonałe przykłady polskich przedsiębiorstw, które łączą tradycję z nowoczesnymi standardami produkcji.


Jak wygląda polska produkcja herbaty od kuchni?

Może zastanawiasz się, jak to właściwie działa. Skoro w Polsce nie rosną krzewy herbaciane, to o jakiej "produkcji" mówimy? Otóż proces produkcji herbaty to znacznie więcej niż samo zbieranie liści. To przede wszystkim:

Blending, czyli mieszanie - to sztuka łączenia różnych gatunków i partii herbaty tak, by uzyskać pożądany smak, aromat i kolor. Polscy blenderzy to prawdziwi mistrzowie w swoim fachu, wielu z nich zdobywało doświadczenie na całym świecie.

Aromatyzowanie - dodawanie naturalnych i sztucznych aromatów, kwiatów, owoców i przypraw. To ten etap odpowiada za bogactwo smaków, które znajdziesz w sklepach.

Pakowanie - to kluczowy etap z punktu widzenia jakości i higieny. Polskie zakłady produkcyjne to najczęściej w pełni zautomatyzowane linie produkcyjne, które pakują setki tysięcy torebek herbaty dziennie. Cały proces odbywa się w kontrolowanych warunkach temperatury i wilgotności.

Kontrola jakości - polskie firmy herbaciane inwestują ogromne środki w laboratoria i systemy kontroli jakości. Każda partia surowców jest badana pod kątem zawartości pestycydów, metali ciężkich i innych zanieczyszczeń.

Logistyka i dystrybucja - polskie zakłady są doskonale skomunikowane z resztą Europy, co sprawia, że stąd łatwo dostarczać produkty zarówno na rynek krajowy, jak i zagraniczny.


Dlaczego Polska jest w czołówce producentów herbaty na świecie?

To pytanie, które zadają sobie często zagraniczni partnerzy biznesowi, gdy odwiedzają polskie zakłady produkcyjne po raz pierwszy. I odpowiedź jest prosta - mamy do tego doskonałe warunki.

Po pierwsze, mamy doskonałą lokalizację geograficzną. Polska leży w sercu Europy, co sprawia, że stąd możemy łatwo docierać do rynków wschodniej i zachodniej Europy, a nawet dalej. To ogromna przewaga logistyczna.

Po drugie, mamy wykwalifikowaną siłę roboczą. Polscy pracownicy są cenieni za dokładność, solidność i umiejętności techniczne. Branża spożywcza w Polsce ma długą tradycję i wielu doświadczonych specjalistów.

Po trzecie, mamy nowoczesną infrastrukturę produkcyjną. Polskie zakłady herbaciarskie to często perełki technologiczne, gdzie produkcja jest zautomatyzowana na najwyższym poziomie. Inwestycje w nowe maszyny i technologie są stałym elementem strategii polskich firm.

Po czwarte, koszty produkcji są konkurencyjne w porównaniu do Europy Zachodniej, co sprawia, że polskie firmy mogą oferować produkty w atrakcyjnych cenach bez rezygnowania z jakości.

I wreszcie mamy przedsiębiorczych i odważnych właścicieli firm, którzy w latach 90. zaryzykowali, zbudowali swoje biznesy od zera i dziś śmiało konkurują z globalnymi korporacjami.

Dzięki tym wszystkim czynnikom Polska znalazła się w czołówce europejskich i światowych producentów herbaty. Nasze firmy eksportują produkty do dziesiątek krajów, od Niemiec przez Rosję aż po Stany Zjednoczone i Azję. To powód do dumy, o którym nie mówimy wystarczająco głośno.


Wpływ na polską gospodarkę - liczby mówią same za siebie

Branża herbacka to dla polskiej gospodarki znacznie więcej niż tylko filiżanka aromatu. To realne miejsca pracy, wpływy podatkowe i eksport, który wzmacnia nasz bilans handlowy.

Polskie firmy herbaciarskie zatrudniają łącznie dziesiątki tysięcy osób - bezpośrednio w zakładach produkcyjnych i pośrednio w całym łańcuchu wartości, od logistyki po marketing. W miastach takich jak Ustroń, Lublin, Wrocław, Poznań czy Kraków zakłady produkcyjne są często jednymi z największych pracodawców.

Wartość eksportu polskiej herbaty rośnie z roku na rok. Polska herbata trafia na rynki europejskie, ale też coraz częściej do krajów, które tradycyjnie same były producentami tego napoju, co jest najlepszym dowodem na jej jakość i konkurencyjność cenową.

Co więcej, firmy herbaciarskie napędzają popyt na usługi pomocnicze - opakowania, transport, magazynowanie, marketing, badania laboratoryjne. To efekt mnożnikowy, który trudno przecenić.


Podsumowanie

Jak widzisz, polska branża herbacka to naprawdę imponujące zjawisko. Od Mokate przez Herbapol, Malwę, Bastek, Dary Natury aż po dziesiątki mniejszych firm, mamy w Polsce cały ekosystem przedsiębiorstw, które wspólnie tworzą jedną z najsilniejszych branż spożywczych w kraju.

To nie przypadek, że Polska jest dziś w czołówce producentów herbaty na świecie. To efekt ciężkiej pracy, odważnych decyzji biznesowych, inwestycji w technologię i przede wszystkim pasji do tego, co się robi. Polscy producenci herbaty udowodnili, że można zbudować światową markę nawet bez własnych plantacji. Wystarczy wiedzieć, jak łączyć smaki, dbać o jakość i rozumieć potrzeby konsumentów.

Następnym razem, gdy sięgniesz po filiżankę ulubionej herbaty, może warto sprawdzić, czy nie pochodzi ona właśnie od jednego z polskich producentów. Bo istnieje spora szansa, że ta herbata, którą właśnie pijesz, zaparzona ciepłą polską jesienią lub mroźną zimą, powstała właśnie gdzieś nad Wisłą. I to jest naprawdę powód do dumy.




Ekspansja zagraniczna polskich firm - trzy ciekawe przykłady

 

źródło: pressglass.com


Jeszcze kilkanaście lat temu trudno było sobie wyobrazić, że polskie firmy będą kupować zakłady produkcyjne na Zachodzie. Przez długi czas to zachodnie korporacje przychodziły do Polski po tanią siłę roboczą, po tereny inwestycyjne, po dostęp do wschodnieuropejskiego rynku. Polska była miejscem, gdzie się inwestuje z zewnątrz, nie odwrotnie. Dziś ten obraz się zmienia i to zmienia się naprawdę dynamicznie.

Coraz więcej polskich przedsiębiorstw nie tylko eksportuje swoje produkty, ale wręcz przejmuje zagraniczne firmy, kupuje zakłady produkcyjne za granicą i buduje prawdziwe holdingi o międzynarodowym zasięgu. To zjawisko ma ogromne znaczenie nie tylko dla samych firm, ale i dla całej polskiej gospodarki. Warto się temu bliżej przyjrzeć, bo to historia, która zasługuje na głośne opowiedzenie.

Polskie firmy na zakupach - nowe zjawisko, realne korzyści

Przejęcia zagranicznych przedsiębiorstw przez polskie firmy to trend, który nabrał tempa w ostatnich dwóch dekadach. Na początku były to pojedyncze przypadki, odważne i trochę ryzykowne kroki. Dziś to coraz bardziej przemyślana strategia wzrostu, którą stosują firmy z różnych branż, od przemysłu ciężkiego, przez transport, po przetwórstwo spożywcze.

Co daje polskim firmom ekspansja przez przejęcia? Przede wszystkim dostęp do nowych rynków zbytu. Kupując lokalnego gracza z ugruntowaną marką i siecią dystrybucji, polska firma od razu zyskuje to, na co inaczej musiałaby pracować latami. Do tego dochodzi dostęp do know-how, do patentów, do wykwalifikowanej kadry i nowoczesnych technologii. Często też, i to jest bardzo ważne dla polskiej gospodarki. Przejęcia zagraniczne oznaczają, że zarządzanie i decyzje strategiczne pozostają w Polsce, a zyski trafiają do polskich właścicieli, zamiast wypływać za granicę.

Z perspektywy makroekonomicznej, każde udane przejęcie zagraniczne to dowód na dojrzałość polskiego kapitalizmu. To sygnał, że polskie firmy są wystarczająco silne, wystarczająco dobrze zarządzane i wystarczająco innowacyjne, żeby konkurować z zachodnimi graczami na ich własnym podwórku. A to przekłada się na prestiż Polski jako kraju, na napływ dywidend do polskich właścicieli, na wzrost zatrudnienia w rodzimych centrach zarządzania i R&D.

Przyjrzyjmy się trzem konkretnym polskim firmom, które tę ścieżkę przeszły i do dziś udowadniają, że można.

1. Press Glass - polska szklarnia, która podbija Europę i Stany

Gdyby ktoś powiedział ci dziesięć lat temu, że polska firma produkująca szyby do okien i fasad będzie miała zakłady w Chorwacji, na Litwie, w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych - pewnie byś nie uwierzył. A jednak tak właśnie wygląda rzeczywistość Press Glass, firmy z siedzibą w Konopiskach pod Częstochową.

Press Glass to dziś jeden z największych europejskich producentów szyb zespolonych, hartowanych i specjalistycznych. Firma produkuje szyby dla branży budowlanej i okiennej - zarówno standardowe szyby ciepłochronne, jak i zaawansowane produkty, takie jak szyby ognioodporne, kuloodporne, laminowane czy z drukiem cyfrowym. To nie jest prosta produkcja, to zaawansowana technologia szklarska, która wymaga precyzji, certyfikatów i nowoczesnego parku maszynowego.

Centrala i główny zakład produkcyjny mieści się w Polsce. To tutaj bije serce firmy, tu zapadają kluczowe decyzje, tu pracują inżynierowie i konstruktorzy. Polska produkcja stanowi fundament całego holdingu. Press Glass Holding SA z siedzibą w Konopiskach jest wyłącznym akcjonariuszem wszystkich spółek zależnych.

Ekspansja krok po kroku

Press Glass budował swoją zagraniczną obecność etapami. Najpierw Chorwacja. Tam powstała spółka Press Glass d.o.o., zakład w Varaždinie, który obsługuje rynki Europy Środkowej i Południowej. Chorwacja jako lokalizacja miała sens logistyczny. Dostęp do Bałkanów i Adriatyku, przy jednoczesnym zachowaniu bliskości do polskiego centrum zarządzania.



Kolejny krok to Litwa. Press Glass UAB z zakładem produkcyjnym na Litwie, który otworzył dostęp do rynków bałtyckich i skandynawskich. To strategicznie ważny region, w którym rynek budowlany dynamicznie rośnie, a zapotrzebowanie na wysokiej jakości szyby jest znaczące.

Prawdziwym skokiem jakościowym było jednak wejście na rynek brytyjski. Press Glass przejął Glass Systems Group, jedną z czołowych brytyjskich firm w branży szklarskiej, tworząc tym samym Press Glass Limited. Wielka Brytania to jeden z największych rynków budowlanych w Europie, a przejęcie lokalnego gracza ze sprawdzoną siecią klientów i dystrybucji było ruchem, który od razu dał Press Glass silną pozycję na Wyspach. Zakład na Wyspach działa pod polskim zarządem, a know-how i standardy jakości płyną wprost z Konopisk.

Zwieńczeniem ekspansji było wejście na rynek amerykański. Press Glass, Inc. to spółka działająca w Stanach Zjednoczonych, co czyni z tej częstochowskiej firmy prawdziwego gracza globalnego. Stany to rynek gigantyczny, konkurencyjny i wymagający, ale też oferujący ogromne możliwości. Szczególnie w segmencie szyb specjalistycznych i do nowoczesnego budownictwa.

Co to znaczy dla Polski?

Dla polskiej gospodarki ekspansja Press Glass to przede wszystkim tworzenie wartości dodanej na poziomie krajowym. Decyzje strategiczne, badania i rozwój, centralne funkcje zarządzania, to wszystko zostaje w Polsce. Zyski z zagranicznej działalności zasilają polskiego właściciela. Polska produkcja nie zwalnia, wręcz przeciwnie, rosnąca skala holdingu napędza inwestycje w krajowych zakładach, w nowe technologie i nowe miejsca pracy.

2. Wielton - jeden z największych producentów naczep w Europie

wielton
źródło: wielton.com.pl

Historia Wieltonu to jedna z piękniejszych historii sukcesu polskiego przemysłu ostatnich trzydziestu lat. Firma z Wielunia, niezbyt dużego miasta w województwie łódzkim, wyrosła na jednego z trzech największych producentów naczep i przyczep w całej Europie. I zrobiła to w znacznej mierze właśnie przez agresywną, ale przemyślaną ekspansję przejęciową.

Wielton powstał w 1996 roku, dosłownie rok po uruchomieniu pierwszego ciągu produkcyjnego. Firma od początku stawiała na jakość i innowacje. W 2007 roku weszła na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, co otworzyło jej drogę do pozyskiwania kapitału na kolejne inwestycje. I właśnie ten kapitał pozwolił Wieltonowi zacząć kupować europejskie ikony branży transportowej.

Ekspansja przez przejęcia - lista imponuje

Wielton nie kupował firm przypadkowych. Każde przejęcie było starannie przemyślane i wpisywało się w strategię budowania grupy opartej na silnych, lokalnych markach.

W 2015 roku Wielton przejął 75% udziałów w Langendorf - niemieckiej firmie z ponad 125-letnią historią, uznanej za jednego z czołowych europejskich producentów pojazdów specjalistycznych. Kilka lat później, w 2017 roku, Wielton zwiększył swój udział do 80%, uzyskując pełną kontrolę operacyjną nad tym niemieckim zakładem.

Rok 2015 przyniósł też kolejne przejęcie - 100% udziałów w Viberti-Cardi, włoskiej firmie z Turynu założonej jeszcze w 1922 roku. Viberti to marka z długą historią i szerokim portfolio pojazdów transportowych, która jako pierwsza w branży uzyskała certyfikat ISO 9001. W jej skład wchodzi też wyspecjalizowana marka Cardi z Werony, założona w 1919 roku, specjalizująca się w produkcji wywrotek na zamówienie.

Francja dołączyła do imperium Wieltonu przez markę Fruehauf - lidera rynku naczep we Francji z 44-procentowym udziałem w kluczowym segmencie. Wielton najpierw przejął większość udziałów, a w 2017 roku doprowadził do pełnej konsolidacji, obejmując 100% akcji Fruehauf. W ciągu roku producent z Wielunia wypuszcza pod tą marką ponad 4000 naczep.



Rok 2018 to przejęcie 75% udziałów w Lawrence David - brytyjskiej firmie z ponad 45-letnią historią, posiadającej około 9,9% udziału w rynku brytyjskim. Firma specjalizuje się w naczepach kurtynowych i furgonowych, a jej portfolio obejmuje też rozwiązania z segmentu „last mile delivery", który w erze e-commerce rośnie jak na drożdżach.

Ostatnim dużym przejęciem był zakup Guillén Group w 2021 roku. Guillén to szósty producent naczep w Hiszpanii, firma z historią sięgającą aż 1895 roku. Przejęcie dało Wieltonowi silną pozycję na iberyjskim rynku i dostęp do nowoczesnego, zautomatyzowanego zakładu produkcyjnego.

Wielton dziś: polska firma, europejska potęga

Dziś Wielton to grupa zatrudniająca ponad 3000 pracowników, w tym 300 inżynierów i konstruktorów. Produkty sprzedawane są w 35 krajach Europy, Azji i Afryki. Na drogi wyjechało już ponad 75 000 naczep i przyczep z logo Wielton i marek zależnych.

Co ważne, centrum dowodzenia całej tej europejskiej sieci pozostaje w Wieluniu. Tam zapadają decyzje strategiczne, tam mieści się zarząd, tam rozwijana jest myśl technologiczna. To polska firma, która kupuje europejskie ikony - nie odwrotnie.

Dla lokalnej społeczności i dla całego regionu łódzkiego obecność Wieltonu jako globalnego gracza to ogromna wartość. Firma jest ważnym pracodawcą, płatnikiem podatków i centrum innowacji. Ekspansja zagraniczna nie oznaczała przeniesienia miejsc pracy za granicę. Oznaczała wzrost i tworzenie nowych stanowisk w Polsce.

3. Suempol - podlaski producent łososia

Ta historia zaczyna się od garażu. W 1970 roku rodzina założycielska prowadziła mały zakład mechaniczny, z którego zyski przeznaczono na pierwszą halę produkcyjną do przetwórstwa krewetek. Głównymi odbiorcami były Holandia i Belgia - jako jeden z pierwszych zasmakował w polskich krewetkach podobno belgijski stół królewski.

Z tego garażu wyrósł Suempol - firma z Bielska Podlaskiego, która jest dziś najstarszym przetwórcą łososia wędzonego w Polsce i jednym z największych na świecie. To zdanie brzmi absurdalnie, dopóki go dobrze nie przemyślisz: polska firma z małego miasta na Podlasiu jest globalnym liderem w produkcji wędzonego łososia. To naprawdę robi wrażenie.

W 1989 roku formalnie powstaje marka Suempol i od razu obrała kurs na ekspansję przez jakość i dostęp do surowca. Bo w branży rybnej kontrola nad surowcem to absolutna podstawa, zarówno pod kątem jakości produktu końcowego, jak i ciągłości dostaw.

Budowanie sieci - od Niemiec przez Norwegię aż po Francję i Wielką Brytanię

W 2002 roku Suempol otworzył centrum logistyczne w Niemczech - Suempol Deutschland GmbH w Wismarze. To był pierwszy krok poza Polskę i co ważne, nie tylko logistyczny, ale też strategiczny. Niemcy to brama do Europy Zachodniej, a centrum w Wismarze otworzyło firmie drogę do tamtejszych sieci handlowych i dystrybutorów.

Cztery lata później, w 2006 roku, Suempol poszedł tam, skąd pochodzi jego główny surowiec - do Norwegii. Tam powstała spółka Suempol Norge AS z siedzibą w Trondheim. Dzięki tej placówce firma może monitorować pozyskiwany surowiec bezpośrednio przy źródle, kontrolując jakość od hodowli do przetwórni. To nie tylko kwestia jakości, to też budowanie relacji z dostawcami i lepsze warunki zakupu. Pełna kontrola od surowca do gotowego produktu na talerzach konsumentów.

Prawdziwym skokiem była jednak akwizycja z 2010 roku - Suempol kupił 100% udziałów w Norfisk Delikatessen, firmie z Berlina zajmującej się przetwórstwem łososia wędzonego. Dzięki fabrykom w Niemczech Suempol mógł dostarczyć łososia na rynki Europy Zachodniej w ciągu zaledwie 48 godzin. To kluczowy parametr w branży rybnej. Świeżość i szybkość dostawy to być albo nie być na zachodnioeuropejskich rynkach premium.

Trzy lata później, w 2013 roku, przyszła kolej na Francję i Wielką Brytanię. Suempol kupił 100% udziałów w Marcel-Baey - renomowanej firmie produkcyjnej z Boulogne-sur-Mer, jednego z największych portów rybnych w Europie. Podstawowym celem tej akwizycji było umocnienie pozycji w segmencie premium oraz wprowadzenie tradycyjnej technologii wędzenia na nowe rynki europejskie. Marcel-Baey to marka z tradycją, ceniona przez wymagających klientów szukających łososia najwyższej jakości wędzonego metodą tradycyjną. Dokładnie to, czego potrzebował Suempol, żeby wejść do najlepszych sklepów delikatesowych we Francji i Wielkiej Brytanii.

W 2018 roku firma zainwestowała w rozbudowę swojej głównej fabryki w Bielsku Podlaskim, dwukrotnie zwiększając moce przerobowe. Ten krok pokazuje wyraźnie, że Suempol nie przenosi produkcji za granicę - polska fabryka rośnie razem z firmą. Inwestycje zagraniczne służą dostępowi do rynków i logistyce, ale serce produkcji pozostaje w Polsce.

W 2024 roku Suempol dokonał kolejnego, tym razem brytyjskiego przejęcia. Zakupił 100% udziałów w Copernus Ltd z siedzibą w Hull, czołowym dostawcy świeżych ryb na rynku Wielkiej Brytanii. To posunięcie znacząco umacnia pozycję Suempolu na wyspach i rozszerza jego ofertę o świeże ryby, uzupełniając dotychczasowe portfolio skupione na produktach wędzonych i marynowanych.

Ostatnim na dziś rozdziałem tej historii jest przejęcie z 2025 roku. Suempol kupił belgijską firmę Van Biesen & Pieters z Sint-Gillis-Waas, specjalizującą się w przetwórstwie i dystrybucji krewetek. To symboliczny powrót do korzeni. Firma, która zaczęła od krewetek w garażu, teraz przez przejęcie belgijskiego specjalisty wraca do tego segmentu, ale już jako globalny gracz z własną siecią zakładów w kilku krajach.

Suempol i polska gospodarka

Suempol to doskonały przykład na to, że ekspansja zagraniczna nie musi oznaczać drenażu krajowego rynku pracy. Polska fabryka w Bielsku Podlaskim jest rozbudowywana, inwestycje w nowe linie produkcyjne trwają, a centrala firmy nigdzie się nie przenosi. Podlaskie przedsiębiorstwo zarządza siecią zakładów w Niemczech, Norwegii, Francji, Wielkiej Brytanii i Belgii i robi to z Polski.

Firma posiada imponujący zestaw certyfikatów: IFS Food, BRC, certyfikat BIO, MSC, ASC oraz GGN. Produkty Suempol trafiają do konsumentów na całym świecie, co generuje wpływy z eksportu do polskiej gospodarki i utwierdza renomę polskiej żywności premium na wymagających rynkach zachodnich.

Więcej polskich firm rośnie globalnie

Press Glass, Wielton i Suempol to tylko trzy przykłady. Warto wspomnieć choćby o Grupie Maspex z Wadowic, która przejęła szereg zagranicznych marek spożywczych i dziś jest jednym z liderów branży spożywczej w Europie Środkowej i Wschodniej, mając zakłady m.in. w Czechach, na Węgrzech i w Rosji. Lubella, Tymbark, Kubuś - za tymi nazwami stoi polska firma z prawdziwym globalnym rozmachem.

CD Projekt z Warszawy, twórca wiedźminowej sagi i serii Cyberpunk 2077, zbudował globalną markę w branży gier wideo, sprzedając swoje produkty na całym świecie. Choć to nie przejęcia fabryk, to ekspansja polskiej myśli twórczej, która generuje miliardy złotych przychodu i zatrudnia setki specjalistów w Polsce.

Fakro, producent okien dachowych z Nowego Sącza, zbudował sieć spółek dystrybucyjnych i produkcyjnych w kilkudziesięciu krajach, walcząc z Veluxem o pozycję lidera na globalnym rynku. To walka Dawida z Goliatem, którą Fakro prowadzi z polskiego podwórka.



Te wszystkie przykłady łączy jeden wspólny mianownik: polskie firmy przestały być wyłącznie podwykonawcami i biorcami kapitału. Coraz częściej same inwestują, przejmują i zarządzają. A to ma konkretne, wymierne korzyści dla całej polskiej gospodarki.

Po pierwsze - wpływy z zagranicy. Dywidendy, tantiemy licencyjne, wynagrodzenia dla polskich menedżerów pracujących za granicą, to wszystko wpływa do Polski i wzmacnia bilans płatniczy kraju.

Po drugie - efekt demonstracji. Każda polska firma, która z sukcesem przejmuje zagranicznego gracza, wysyła sygnał: Polska to kraj zdolnych przedsiębiorców, wartościowych partnerów biznesowych i wiarygodnych właścicieli. To wpływa na postrzeganie całego kraju jako miejsca do prowadzenia biznesu.

Po trzecie - zatrzymywanie talentów. Kiedy polskie firmy rosną i stają się globalnymi graczami, tworzą w Polsce miejsca pracy dla najlepszych menedżerów, inżynierów i specjalistów. Zamiast emigrować do zachodnich korporacji, coraz więcej Polaków może budować karierę w rodzimych firmach o globalnym zasięgu.

Po czwarte - innowacje. Przejęcia zagranicznych firm to nie tylko zakup zdolności produkcyjnych. To często dostęp do nowych technologii, patentów i sposobów myślenia, które trafiają następnie do polskich zakładów i podnoszą ich konkurencyjność.

Polska gospodarka dorasta. Polskie firmy dorasta. I choć wciąż mamy wiele do nadrobienia w porównaniu z największymi europejskimi i globalnymi graczami, kierunek jest jasny: idziemy na przód, a coraz częściej robimy to z sukcesem.