Jak duża jest polska branża motoryzacyjna?

 

polska branża motoryzacyjna

Gdy mówi się o polskim przemyśle motoryzacyjnym, większość ludzi myśli od razu o fabrykach Stellantisa w Tychach, Volkswagenie w Poznaniu albo Toyocie w Wałbrzychu. I trudno się dziwić, to właśnie te gigantyczne zakłady dominują w statystykach produkcyjnych. Ale czy wiesz, że za tym wielkim murem zagranicznych marek kryją się też całkiem sporzy polscy gracze? Firmy zbudowane polskim kapitałem, polskim pomysłem i często polskim uporem od zera?

Zanim jednak przejdziemy do tego, co naprawdę polskie w tej branży, sprawdźmy, jak wielki jest ten tort, o którym rozmawiamy.


Gigant na skalę europejską - liczby, które robią wrażenie

Polska branża motoryzacyjna to nie jest żaden margines europejskiego przemysłu. To jeden z filarów całej naszej gospodarki. Przemysł motoryzacyjny odpowiada za 8% PKB oraz za ok. 13,5% wartości eksportu. Pomyśl o tym przez chwilę, co ósma złotówka wartości wytworzonej w Polsce pochodzi bezpośrednio lub pośrednio z motoryzacji. To naprawdę imponujące.

Jeśli chodzi o samą produkcję, w 2023 roku branża pobiła rekord wartości produkcji sprzedanej, osiągając poziom 236,5 mld złotych. Rekordowy okazał się też eksport, który przekroczył 50 mld euro. Tak, dobrze czytasz, ponad 200 miliardów złotych. To więcej niż budżety wielu państw europejskich na wydatki społeczne.

A ludzie? Po trzech kwartałach 2024 roku przeciętne zatrudnienie w zakładach produkcyjnych pojazdów, przyczep i naczep oraz części i akcesoriów wyniosło 201 tysięcy osób. To dwa razy więcej niż liczba mieszkańców Suwałk. W 2024 roku sektor zapewniał miejsca pracy dla około 240-340 tysięcy osób, wliczając dostawców komponentów pierwszego, drugiego i trzeciego rzędu oraz firmy świadczące usługi logistyczne, kontrolne, projektowe i informatyczne.

Na tle Europy wyglądamy naprawdę dobrze. Polska znajduje się w trójce krajów z największym zatrudnieniem w sektorze automotive w Europie. Jesteśmy też poważnym eksporterem podzespołów. Polska zajmuje siódme miejsce na liście największych eksporterów podzespołów na świecie, z wartością eksportu 15,1 mld dolarów.

Nie brakuje jednak i ciemniejszych stron. Udział kapitału polskiego w branży motoryzacyjnej pozostaje niewielki - przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym wypracowały w 2024 roku aż 75% zysków tego sektora. Innymi słowy większość wartości, która tu powstaje, odpływa do zagranicznych central. To jest właśnie ten słoń w pokoju, o którym rzadko się mówi głośno.

Skoro wiemy już, jak duży jest ten przemysł i kto nim faktycznie rządzi, czas przyjrzeć się tym, którzy walczą o polską część tego rynku.


Jelcz - legenda, która wróciła z martwych

Jeśli jest jedna marka, która idealnie symbolizuje wszystkie wzloty i upadki polskiej motoryzacji, to właśnie Jelcz. Firma działa nieprzerwanie od 1952 roku i w tym czasie wyprodukowała kilkaset tysięcy pojazdów cywilnych, w tym ciężarówek i autobusów. Kultowy „Ogórek" - Jelcz 043. Przez dekady woził Polaków po miastach i na długo przed jakimikolwiek importowanymi autobusami wyznaczał standardy komunikacji miejskiej.

Potem przyszły trudne czasy transformacji. Długi rosły, fabryka traciła pracowników, produkcja autobusów cywilnych wygasała. Ostatni autobus zjechał z taśmy montażowej w 2008 roku. W tym samym roku sąd ogłosił upadłość Zakładów Samochodowych Jelcz S.A. Wydawało się, że to koniec legendy. Ale nie było.




W wyniku przekształceń powstała nowa spółka Jelcz Sp. z o.o. - która trafiła pod skrzydła Polskiej Grupy Zbrojeniowej. I tu zaczął się zupełnie nowy rozdział. Jelcz zyskał kluczową rolę w programach modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP i koncentruje się wyłącznie na rynku wojskowym, gdzie pozostaje jednym z kluczowych dostawców pojazdów terenowych i ciężarowych.

Dziś ciężarówki Jelcz są dosłownie wszędzie w polskiej armii. Są kluczowymi elementami systemów obrony powietrznej WISŁA, NAREW i PILICA, wchodzą też w skład systemu antydronowego SAN, pełnią służbę w Morskiej Jednostce Rakietowej, u radiotechników i u artylerzystów. Na Jelczach montuje się wyrzutnie rakietowe Homar-K i Homar-A. To nie jest już zwykła ciężarówka, to kręgosłup logistyczny całej polskiej armii.

A jeśli chodzi o nowe projekty, Jelcz idzie na całość. Trzecia generacja samochodów Jelcz z niezależnym zawieszeniem została stworzona od podstaw przez polskich inżynierów. Powstały dwa typy, trzyosiowy model 663.45 oraz czteroosiowy wóz 883.57. Pojazdy te zaprojektowano z myślą o wymogach współczesnego pola walki, wyposażając je w opancerzone kabiny i nowoczesne układy napędowe.

Skala inwestycji robi wrażenie. Polska Grupa Zbrojeniowa i spółka Jelcz podpisały 5 marca 2026 roku umowę inwestycyjną dotyczącą budowy nowej fabryki oraz zwiększenia zdolności produkcyjnych zakładu w Jelczu-Laskowicach, przeznaczając na ten cel ponad 756 milionów złotych. Dla porównania jeszcze kilka lat temu z hali wyjeżdżało 350 pojazdów rocznie. Obecne moce produkcyjne zakładu wynoszą około 500 pojazdów wszystkich typów, a w zakładzie zatrudnionych jest niespełna tysiąc pracowników. Zgodnie z planem Jelcz ma produkować 700 wozów rocznie, a w perspektywie kilku lat liczba ta wzrośnie do tysiąca pojazdów.

Jelcz to dowód na to, że polska myśl inżynierska potrafi wygrywać, trzeba jej tylko dać odpowiednie warunki.


Autosan - sanocki feniks z Podkarpacia

Kto pamięta stare, biało-niebieskie autobusy marki Autosan jeżdżące po beskidzkich górach, ten wie, że ta marka jest czymś więcej niż tylko pojazdem. To kawałek polskiej historii i tożsamości.

Historia fabryki Autosan sięga 1832 roku, kiedy to dwaj powstańcy listopadowi Walenty Lipiński i Mateusz Beksiński uruchomili w Sanoku zakład stolarsko-kowalski. Przez niemal dwa wieki zakład przechodził kolejne metamorfozy - od kotłów przez wagony kolejowe, tramwaje, aż wreszcie do autobusów.

Autosan ma za sobą swój własny trudny rozdział. W 2013 roku firma ogłosiła upadłość, co mocno zaskoczyło branżę. Odrodzenie nastąpiło dzięki wchłonięciu przez Hutę Stalowa Wola, a przez nią do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Dziś Autosan działa jako oddział HSW S.A. i ma dwa wyraźne oblicza: cywilne i wojskowe.

W obszarze cywilnym Autosan konsekwentnie inwestuje w technologie przyszłości. W 2021 roku firma wprowadziła na polski rynek pierwsze autobusy elektryczne AUTOSAN, wyprodukowała pierwszy autobus zasilany wodorem, a także zaprezentowała pierwsze z dziewięćdziesięciu przegubowych autobusów na ciekły gaz ziemny LNG, przeznaczonych dla Warszawy. To naprawdę niezłe osiągnięcie jak na fabrykę z Podkarpacia - elektryczny, wodorowy i gazowy jednocześnie.

W ramach projektu „Autobus z tylnym, zewnętrznym, elektrycznym układem napędowym" konsorcjum HSW S.A. Oddział Autosan w Sanoku oraz Sieć Badawcza Łukasiewicz - Przemysłowy Instytut Motoryzacji zaprojektowało i wyprodukowało innowacyjny autobus o nazwie AUTOELEKTROSAN. To ciekawy projekt, bo przesuwa napęd i baterie do tylnej części pojazdu, co otwiera zupełnie nowe możliwości w projektowaniu przestrzeni pasażerskiej.

Autosan jest też ściśle powiązany z Jelczem. Zakład z Sanoka przejął produkcję najpopularniejszego modelu Jelcz 442.32, co pozwoli na uwolnienie mocy produkcyjnych w zakładzie w Jelczu-Laskowicach. W praktyce sanocka fabryka stała się drugą linią montażową wojskowych ciężarówek, co pokazuje, jak dobrze polska myśl przemysłowa potrafi kooperować wewnątrz grup kapitałowych.


Wielton - polska naczepa podbija Europę

Gdyby ktoś w 1996 roku powiedział Ryszardowi Proznerowi i Krzysztofowi Tylkowskiemu, że ich mały warsztat w Wieluniu stanie się jednym z największych producentów naczep na świecie, pewnie by się roześmiali. A jednak tak się stało.

Wszystko zaczęło się od warsztatu samochodowego, gdzie przerabiali sprowadzane naczepy ciągników siodłowych, by w 1996 roku założyć własne przedsiębiorstwo produkujące naczepy. Dziesięć lat później firma została przejęta przez Pawła i Mariusza Szataniaków oraz przekształcona w spółkę akcyjną. Rok później nowi właściciele wprowadzili Wielton na Giełdę Papierów Wartościowych.

wielton produkcja
źróło: wielton.com.pl

I tu zaczął się prawdziwy marsz po Europę. Od kilku lat Wielton przejmuje kolejne zagraniczne przedsiębiorstwa - francuską spółkę Fruehauf (2015), włoską Viberti Rimorchi (2015), niemieckiego producenta naczep Langendorf (2017) oraz brytyjską firmę Lawrence David (2018). To ewidentna strategia ekspansji, która pozwoliła polskiej firmie wejść na rynki zachodnioeuropejskie pod silnymi lokalnymi markami.

Wielton SA jest trzecim największym producentem naczep w Europie i liderem rynkowym w kilku krajach Europy Środkowej i Wschodniej oraz Azji Centralnej. Podkreślmy to wyraźnie, trzecie miejsce w Europie zajmuje firma z Wielunia w województwie łódzkim. To nie jest przypadek ani chwilowy blask, to efekt konsekwentnej pracy przez kilka dekad.

wielton
źróło: wielton.com.pl

Na 3000 pracowników zatrudnionych w firmie pracuje około 300 inżynierów, którzy nadzorują optymalizację procesu produkcyjnego oraz starają się o stałe wprowadzanie nowości technologicznych. Wielton inwestuje też w R&D. Posiada Centrum Badawczo-Rozwojowe, jedno z zaledwie dwóch tego rodzaju obiektów w całej Europie.

W 2025 roku spółka podpisała umowę ramową o współpracy z Jelczem, w ramach której będzie dostarczać komponenty strukturalne i świadczyć usługi montażu dla polskiego producenta ciężarówek. Dobre połączenie dwóch polskich potęg.


Inter Cars - polskie imperium dystrybucji

Kiedy twój mechanik zamawia część do samochodu i dostaje ją następnego dnia rano, istnieje duże prawdopodobieństwo, że przeszła przez Inter Cars. Ta warszawska firma to prawdziwy gigant i jedna z niewielu polskich marek, która zdominowała swój rynek nie tylko w Polsce, ale w całej Europie Środkowej i Wschodniej.

Inter Cars S.A. to lider w sprzedaży części zamiennych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej i drugie największe tego typu przedsiębiorstwo w Europie. Firma posiada sprzedaż naziemną w postaci ponad 600 filii w 20 krajach Europy. To imponująca sieć, zbudowana od zera przez polskich przedsiębiorców.




Inter Cars to firma rodzinna, która została założona w 1990 roku przez Krzysztofa Oleksowicza, Piotra Oleksowicza oraz Andrzeja Oliszewskiego. Z małego sklepu z częściami w Warszawie wyrosło przedsiębiorstwo o europejskiej pozycji. W ubiegłym roku spółka sprzedała produkty do aut osobowych, pojazdów ciężarowych czy autobusów warte ponad 17 miliardów złotych.

Sercem operacyjnym grupy jest gigantyczne centrum logistyczne ILS. Centrum logistyczne ILS jest największym tego typu obiektem w branży motoryzacyjnej w Europie Środkowo-Wschodniej, z około 45 tysiącami metrów kwadratowych powierzchni. Łączna długość zastosowanego taśmociągu to około 11 tysięcy kilometrów. Porównywalna z odległością z Warszawy do Tokio. Tylko wyobraź sobie, co to za infrastruktura.

Inter Cars to piękny przykład na to, że polskie firmy potrafią nie tylko produkować, ale też zbudować sprawną sieć dystrybucji, która obsługuje cały kontynent.


Polskie firmy podzespołowe - niewidoczni mistrzowie

Oprócz wielkich graczy działa w Polsce cały ekosystem mniejszych firm z polskim kapitałem, które dostarczają podzespoły do globalnych łańcuchów dostaw. To oni są prawdziwymi niewidzialnymi bohaterami polskiej motoryzacji.

Wśród 30 sklasyfikowanych w rankingu polskich producentów z branży motoryzacyjnej, ponad połowa - szesnaście firm, to producenci części i podzespołów. Znaczny udział mają też producenci naczep, przyczep i zabudów do samochodów - siedem firm oraz dwa producenci autobusów i dwie firmy wytwarzające pojazdy specjalne. Są też trzy spółki specjalizujące się w produkcji akumulatorów.

Polska wyspecjalizowała się szczególnie w wytwarzaniu podwozi, pasów bezpieczeństwa, foteli oraz silników benzynowych, a w ostatnich latach coraz większe znaczenie zyskała również produkcja akumulatorów litowo-jonowych.

Pasy bezpieczeństwa to wyjątkowo ciekawy przypadek. Polska jest europejskim liderem w produkcji tej części. Zakłady na terenie kraju wytwarzają miliony pasów rocznie, które trafiają do samochodów niemal wszystkich wielkich marek.

Podobna historia dotyczy foteli samochodowych, kilka polskich zakładów (zarówno z kapitałem zagranicznym, jak i z rodzimym) dostarcza siedzenia do fabryk w całej Europie.

Jakiś czas temu opisywaliśmy na blogu również polską firmę produkującą siłowniki gazowe FA Krosno, która dostarcza swoje produkty do dużych koncernów motoryzacyjnych.

Warto też wspomnieć o Fabryce Pojazdów Szynowych PESA z Bydgoszczy, która choć koncentruje się głównie na pojazdach szynowych, ma kompetencje techniczne i potencjał, które wpisują się w szerszy kontekst polskiej myśli inżynierskiej. To kolejny dowód na to, że Polska potrafi projektować i produkować zaawansowane pojazdy.


Co jest polskie, a co tylko „wyprodukowane w Polsce"?

Tu trzeba powiedzieć otwarcie: bardzo duża część tego, co powstaje w Polsce w branży motoryzacyjnej, powstaje w fabrykach firm zagranicznych. Volkswagen, Toyota, Stellantis, Fiat - to oni odpowiadają za większość wartości produkcji sprzedanej.

Przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym wypracowały w 2024 roku aż 75% zysków tego sektora. Mówiąc wprost: zagraniczni inwestorzy zarabiają tu trzy czwarte wszystkich pieniędzy. Polskie firmy walczą o pozostałą jedną czwartą.

Firmy z polskim kapitałem są zwykle dużo mniejsze od zagranicznych konkurentów, ale stopniowo budują swoją pozycję i włączają się z sukcesem w międzynarodowe łańcuchy dostaw.

To nie jest powód do wstydu, jest to naturalna konsekwencja struktury transformacji lat 90., kiedy Polska otwierała się na zagraniczny kapitał i cieszyła się z każdej fabryki, która tu przyjeżdżała. I słusznie, te inwestycje stworzyły setki tysięcy miejsc pracy i transfer technologii. Pytanie o to, co z tym robimy dalej, co budujemy na własność.


Znaczenie branży dla polskiej gospodarki

Warto na koniec podsumować, co tak naprawdę daje motoryzacja polskiej gospodarce poza samymi cyframi.

Po pierwsze - miejsca pracy. Kilkaset tysięcy ludzi - mechanicy, spawacze, inżynierowie, logistycy - utrzymuje rodziny właśnie dzięki temu sektorowi. Dla wielu regionów jak Dolny Śląsk, Śląsk, Podkarpacie czy Łódzkie motoryzacja jest główną osią całego lokalnego rynku pracy.

Po drugie - transfer technologii. Zagraniczne fabryki przynosiły ze sobą nowoczesne procesy produkcyjne, standardy jakości i metody zarządzania. Polscy pracownicy i inżynierowie uczyli się i uczą w tych zakładach, a potem często zakładają własne firmy lub rozwijają lokalne dostawców.

Po trzecie - eksport. Motoryzacja odpowiada za ok. 13,5% wartości eksportu. Bez tej branży nasza nadwyżka handlowa byłaby znacznie skromniejsza, a złoty słabszy.

I wreszcie po czwarte - innowacje. Polskie firmy zaczynają wchodzić w coraz bardziej zaawansowane segmenty. Nowy Jelcz 3. generacji zaprojektowany przez polskich inżynierów od zera, wodorowy Autosan SANCITY, naczepy elektryczne Wieltonu, to przykłady tego, że polskie firmy motoryzacyjne nie chcą już tylko montować cudzych projektów, ale tworzyć własne.


Podsumowanie - mamy się czym pochwalić, ale droga przed nami długa

Polska branża motoryzacyjna to ponad 200 miliardów złotych produkcji rocznie, ponad 200 tysięcy bezpośrednich miejsc pracy i siódma pozycja na świecie wśród eksporterów podzespołów. To branża, która realnie napędza nasz PKB.

Polskie firmy z rodzimym kapitałem, nawet jeśli nie mamy własnej marki samochodu osobowego, zbudowały sobie silne nisze. Jelcz to jedyny polski producent wojskowych ciężarówek i kluczowy element systemu obronności kraju. Autosan z Sanoka produkuje autobusy elektryczne, gazowe i wodorowe. Wielton z Wielunia to trzecia firma produkująca naczepy w całej Europie. Inter Cars to numer dwa w dystrybucji części w Europie.

Czy to powód do dumy? Zdecydowanie tak. Czy jest co poprawić? Oczywiście szczególnie w zakresie udziału polskiego kapitału w zyskach sektora i konieczności wejścia w bardziej zaawansowane technologicznie segmenty rynku.

Bo jedno jest pewne: samochodów w Polsce na własnej marce może nie mamy, ale mamy ambicję, inżynierów i coraz więcej dowodów na to, że potrafimy budować coś trwałego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz